Z badań, jakie dla organizacji Crisis wykonali w Anglii i Walii naukowcy z Uniwersytetu Sheffield, wynika, że bezdomni mężczyźni dożywają średnio 47 lat, a kobiety - 43 lat. To mniej więcej tyle samo co średnie przeciętne trwanie życia mieszkańców biednego i targanego wojnami Konga.
- Ten raport pokazuje, że bezdomność rzeczywiście zabija. Wcale nie jestem zaskoczona, że bezdomni umierają dużo młodziej niż normalni mieszkańcy. Życie na ulicy jest ciężkie, swoje żniwo zbiera też stres wynikający z bezdomności - mówi "Guardianowi" Leslie Morphy, szefowa Crisis.
Przyczyną co trzeciej przedwczesnej śmierci bezdomnych jest nadużywanie alkoholu i narkotyków. Ludzie pozbawieni dachu nad głową dużo częściej decydują się też na samobójstwo niż zwyczajni obywatele. Istnieje również dwukrotnie większe prawdopodobieństwo, że umrą z powodu przewlekłej infekcji niż ci, którym w życiu się powiodło. I kilkakrotnie większe prawdopodobieństwo, że nabawią się psychozy.
Autorzy raportu przyznają, że bezdomni sięgają po alkohol i narkotyki, by zapomnieć o podłych warunkach życia albo ogłuszyć ból czy depresję. Czterech na pięciu bezdomnych zaczyna brać przynajmniej jeden nowy narkotyk podczas swego ulicznego życia. Co więcej, aż 40 proc. z bezdomnych nadużywających alkoholu twierdzi, że bezdomność jest istotną przeszkodą w rozpoczęciu odwyku czy terapii.
Crisis obawia się, że obecny kryzys i dyskutowana reforma brytyjskiej Narodowej Służby Zdrowia (NHS) pogorszą już i tak złą sytuację bezdomnych. - Bezdomni są najbardziej bezradnymi członkami społeczeństwa i mimo istotnych inwestycji w NHS nie mogą liczyć na dostateczną pomoc zdrowotną - tłumaczy Leslie Morphy.
Z gigantycznego
budżetu NHS, wynoszącego 132 mld funtów rocznie, na schroniska i hostele dla bezdomnych przeznacza się 85 mln. Władze lokalne w Anglii i Walii mają bowiem obowiązek w ciągu 24 godzin pomóc ludziom tracącym dach nad głową. Chętnych jest jednak tyle, że potrzebujący nie zawsze dostają pomoc na czas.
Zdaniem organizacji Crisis bezdomni mają też problemy z otrzymaniem przysługującej im pomocy lekarskiej - głównie z powodu braku stałego adresu zamieszkania. Dlatego też organizacja wezwała NHS, by usunął wszelkie bariery w dostępie takich ludzi do świadczeń lekarskich.
Nie wiadomo dokładnie, ilu jest bezdomnych w Wielkiej Brytanii. Z szacunków organizacji charytatywnych wynika, że średnio co noc w całej Anglii i Walii na ulicach miast nocuje prawie 500 osób, z czego 248 w Londynie. W schroniskach i hostelach dla bezdomnych przebywa stale kilkadziesiąt tysięcy Brytyjczyków.