http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Brytyjczycy mówią: "Wesołego klikania!"

Jacek Pawlicki
2011-12-27, ostatnia aktualizacja 2011-12-26 20:23

Coraz więcej wyspiarzy spędza Boże Narodzenie przed komputerem w poszukiwaniu przecen w przededniu tradycyjnej wielkiej wyprzedaży, bo już wtedy sklepy przygotowują dla nich oferty w internecie. Media ukuły już na to określenie "Merry Clickmas".

Czarny piątek w Kalifornii
Fot. Jae C. Hong AP
Czarny piątek w Kalifornii
Coraz więcej wyspiarzy spędza Boże Narodzenie przed komputerem w poszukiwaniu przecen w przededniu tradycyjnej wielkiej wyprzedaży, bo już wtedy sklepy przygotowują dla nich oferty w internecie. Media ukuły już na to określenie "Merry Clickmas".

To gra słów od "Merry Christmas" (Wesołych Świąt) i "click" (klikać). Według ekspertów cytowanych przez bulwarówkę "Daily Mail" ok. 4,8 mln Brytyjczyków odrywa się przynajmniej na moment od świąt Bożego Narodzenia, by znaleźć jakąś okazję w sklepie internetowym albo sprawdzić, co warto kupić w Boxing Day, czyli w polski drugi dzień świąt. Na Wyspach zaczynają się wtedy wielkie poświąteczne wyprzedaże, a Brytyjczycy mają na ich punkcie bzika.

Stowarzyszenie handlowców internetowych IMRG szacuje, że w tegoroczne święta wyspiarze wydadzą na zakupy w sieci w sumie 550 mln funtów, czyli ok. 12 proc. więcej niż w 2010 r.

W tym roku największe brytyjskie sieci handlowe, takie jak Marks & Spencer, Currys, PC World czy Comet, rozpoczęły wyprzedaż już w Boże Narodzenie - na swych witrynach internetowych. Wszystko dlatego, że coraz więcej Brytyjczyków ma smartfony i niemal stały dostęp do internetu. Mogą więc robić zakupy w sieci nie tylko w domu.

W tegoroczny Boxing Day sprzedaży internetowej sprzyjał strajk londyńskiego metra, który pokrzyżował mieszkańcom stolicy zakupowe plany. Mimo to handlowcy spodziewali się, że sklepy na najbardziej znanych handlowych ulicach - Oxford, Bond i Regent - odwiedzi w poniedziałek i tak około miliona klientów, którzy zostawią w nich 50 mln funtów. W sumie w całej Wielkiej Brytanii w Boxing Day do sklepów miało pójść aż 4 mln osób, podczas gdy dodatkowe 7 mln miało zrobić zakupy w sieci.

Komentatorzy i Kościół anglikański zgodnie potępiają komercjalizację świąt i kulturę zakupów 24 godz. na dobę przez siedem dni w tygodniu. Z szaleństwa zakupów cieszy się jednak handel detaliczny, który wciąż jeszcze nie może dojść do siebie po kryzysie 2008 r. Tym razem prognozy są dość optymistyczne - do końca 2011 r. sklepy ma odwiedzić ok. 26 mln wyprzedażowych klientów, co ma poprawić słabe wyniki z całego roku i wyczyścić półki przed noworocznymi remanentami. Jak pisze „Guardian”, największym tegorocznym hitem w sieci sklepów Tesco były odkurzacze Dyson Ball przecenione z 340 do 199 funtów oraz pralki Candy - z 290 do 180 funtów.

Halfords, dostawca akcesoriów samochodowych i rowerowych, zbadał dokładnie zachowanie klientów odwiedzających jego stronę internetową w Boże Narodzenie. Pierwsi amatorzy wyprzedaży klikają tego dnia już od 6 rano. Szczyt zakupów internetowych ma miejsce około południa. Od 13 do 16, w porze tradycyjnego bożonarodzeniowego lunchu, klikalność ostro spada, potem znów zaczyna rosnąć aż do godz. 20, kiedy stacje telewizyjne nadają swe najpopularniejsze programy i show.

- Spodziewamy się, że w tegoroczne święta ruch na naszej stronie będzie większy niż przed rokiem - mówił "Daily Mail" rzecznik Halfordsa.

Znana na Wyspach sieć domów towarowych Debenhams odnotowała 75-proc. wzrost klikalności. Największym zainteresowaniem bożonarodzeniowych klientów cieszyły się ubrania dla dzieci.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':