W konferencji we wtorek wieczorem (w nocy czasu polskiego) wzięło udział wielu waszyngtońskich tuzów: szef Banku Światowego Robert Zoelick, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego b. prezydenta Jimmy'ego Cartera Zbigniew Brzeziński oraz doradca Baracka Obamy ds. światowego systemu finansowego David Lipton. Zoelick chwalił to, że dzięki "zdecydowanemu kursowi reform" obranemu przez duet Balcerowicz-Mazowiecki w 1989 r. "Polska stała się na wiele lat przykładem" dla krajów dążących do demokratycznego kapitalizmu.
Lipton, który w 1989 r. doradzał Balcerowiczowi, ujawnił, że w Waszyngtonie, także w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, wielu ekspertów w latach 1989-90 bardzo wątpiło, czy Polsce się uda, i nie wierzyło, że już w trzecim roku reform uda się nam wejść na ścieżkę wzrostu gospodarczego. Jednak już po dekadzie, pod koniec lat 90., wszyscy byli fanami Polski i terapii Balcerowicza. Lipton wspominał, że wówczas wiceprezydent USA Al Gore, rozmawiając z przywódcami państw b. ZSRR czy z Bałkanów, zadawał im "proste pytanie: chcecie wyglądać jak Polska czy Białoruś?".
Kilku rozmówców pokazywało, że nie wszystko w ostatnich 20 latach poszło w Polsce świetnie, że niedokończona jest
prywatyzacja, niepokonana korupcja, a infrastruktura drogowa bardzo słaba. Były premier Marek Belka podkreślał, że nie wszystko jest idealne w naszej polityce zagranicznej i nie do końca udała się budowa struktur nowoczesnego państwa. Ale i on powiedział: - Nie waham się stwierdzić, że ostatnie 20 lat jest najlepsze w całej historii Polski.
Sam Balcerowicz był nieco ostrożniejszy, ale pokazał, że "po raz pierwszy od 400 lat dystans gospodarczy i cywilizacyjny między Polską a Europą Zachodnią nie pogłębia się, ale maleje. Nie jest już tak, że coraz bardziej odstajemy od Niemiec czy Francji, tylko je gonimy". Amerykańscy uczestnicy dyskusji potwierdzali tę diagnozę: w 1989 r. siła portfela przeciętnego Polaka stanowiła 62 proc. tego co Portugalczyka, dziś - 82 proc.
Jacob Frenkel, wiceprezes AIG, który pomaga wyprowadzać dziś tego giganta z wielkich kłopotów po ostatnim kryzysie finansowym, mówił, że przykład Polski i Balcerowicza pokazuje, iż "reform nie da się robić na pół gwizdka, stopniowo". - Przy wielkich projektach potrzebna jest wizja, determinacja i odwaga - mówił Frenkel.
"Gazeta" zapytała po konferencji b. premiera Rosji Jegora Gajdara, dlaczego reformy lat 90. w Polsce się udały, a w Rosji, choć wzorowała się na naszym kraju, nie. Odpowiedział: - Po pierwsze, u nas komunizm trwał prawie dwa razy dłużej. Po drugie, reformy w Polsce wspierała duma z odzyskania niepodległości i chęć budowy niepodległego państwa. W Rosji odwrotnie - u nas był rozpad struktur państwa, "smuta" po upadku imperium i apatia.
A Zbigniew Brzeziński ocenił: - Nie można wpadać w euforię, ale dla dobra Polski trzeba takie imprezy robić. O tej konferencji będzie się w Waszyngtonie mówić.