Futbol amerykański szkół średnich to w USA niemal religia - na mecze potrafią przychodzić całe miasteczka, nawet 10 tys. ludzi. W wielu miejscach kraju, zwłaszcza na południu, religia włączana jest w futbol dosłownie - czirliderki często pokazują tam plakaty zagrzewające zespół do boju cytatami z Biblii.
W szkole średniej w Fort Oglethorpe w Georgii czirliderki zaczęły takie hasła pokazywać po 11 września 2001 r: "Bóg nas obroni" albo znane z setek amerykańskich stadionów "John 3:16" wskazujące na cytat z ewangelii św. Jana "Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne".
Plakaty religijne przez osiem lat stały się już w Fort Oglethorpe tradycją. Ale na początku tego sezonu we wrześniu jedna z matek stwierdziła, że mogą one godzić w konstytucyjny rozdział Kościołów od państwa. Szkoła jest publiczna, więc władze dystryktu szkolnego uznały, że matka ma rację, i zakazały czirliderkom pokazywania cytatów z Biblii.
W Fort Oglethorpe, leżącym w tzw. Pasie Biblijnym, skupiającym na południu USA tereny zamieszkałe przez konserwatywnych chrześcijan, głównie baptystów, zawrzało. Na stronie Facebooka skupiającej obrońców czirliderek zarejestrowało się ponad 16 tys. osób, na stronie zwolenników zakazu haseł religijnych - 77. Na pierwszym meczu po zakazie kilkudziesięciu uczniów ma trybunach pomalowało swe nagie torsy w cytaty z Biblii. Dziesiątki rodziców na każdy mecz przynosi teraz plakaty z hasłami: "Wojownicy Boga" czy "Nie uciszycie nas!".
W Stanach od dziesięciu lat toczyły się procesy o to, czy zasadę rozdziału Kościołów od państwa naruszają popularne modlitwy zespołów sportowych przed meczami. W końcu sądy ustaliły, że nie może modlitwy rozpoczynać trener zatrudniony przez publiczną szkołę lub uczelnię. Ale jeśli modlitwę prowadzi jeden z uczniów, to jest to działanie prywatne i prawu nic do tego.
Podobnie teraz dzieje się w Fort Oglethorpe - na meczach nie tylko rodzice i uczniowie z trybun manifestują swą wiarę. Także zawodnicy po zakazie nałożonym na czirliderki zaczęli przed pierwszym gwizdkiem publicznie modlić się na środku boiska. Przewodzi rytuałowi nie trener, lecz kapitan zespołu, kończąc go okrzykiem: "W imię Jezusa!", nagradzanym burzą oklasków z trybun. I uczniowie, i rodzice pogodzili się z musu z zakazem dla szkolnych czirliderek - w przeciwnym razie hrabstwu, któremu podlega
szkoła, groziłyby kosztowne procesy.
Zadowolone są obie strony debaty. - Bóg zwyciężył w tym sporze - mówi w wywiadzie dla "New York Timesa" miejscowy pastor baptystyczny Brad Scott. Ale Charles Haynes z organizacji walczącej o rozdział Kościołów i państwa jest równie radosny: - Na stadionie demonstruje się teraz religię w granicach konstytucji. To przypomnienie, że istnieje różnica między religią wspieraną przez państwo a religią silną, ale oddolną i ochotniczą.