Politycy rządzącej Japonią od półtora miesiąca Partii Demokratycznej już w kampanii wyborczej, w której po ponad pół wieku odsunęli od władzy liberałów, deklarowali, że zmienią stosunki z Ameryką tak, by stały się one "bardziej równe".
Już po objęciu rządów gabinet premiera Yukio Hatoyamy ogłosił, że z końcem roku zakończy misję tankowców dostarczających paliwo okrętom NATO pływającym na Oceanie Indyjskim jako wsparcie dla misji w Afganistanie. Zapowiedział też rewizję porozumień o bazie USA na wyspie Okinawa, zawartych z Waszyngtonem przez poprzedni rząd.
Okinawa, uznawana przez Amerykanów za swój "niezatapialny lotniskowiec", gości kilka amerykańskich baz wojskowych. Jedna z nich, lotnisko pod miastem Futenma, od dziesięcioleci wzbudzała szczególnie mocne protesty. W 2006 r. Tokio i Waszyngton ustaliły, że osiem tysięcy marines przeniesionych zostanie na amerykańską wyspę Guam, a samo lotnisko - na mniej zamieszkałą część Okinawy. Jednak teraz nowy rząd w Tokio zasugerował, że chce, by lotnisko przeniesiono w ogóle poza Okinawę.
Dwa dni temu w Tokio gościł wyraźnie zdenerwowany sekretarz obrony USA Robert Gates. Odmówił obiadu z ministrem obrony Japonii, a premierowi Hatoyamie powiedział, by ten "ruszył z miejsca" i zaakceptował starą umowę. Na to szef japońskiego MSZ odparował: - Nie będziemy postępować po prostu tak, jak mówi nam Waszyngton!
Sam Hatoyama stwierdził, że sam fakt przyjazdu Gatesa "nie oznacza, że musi podjąć teraz wszystkie decyzje".
- Po raz pierwszy od wielu dziesięcioleci Japonia buntuje się przeciw USA - powiedział agencji AFP analityk z Tokio Minoru Morita. - Stosunki USA z Japonią są zagrożone.
Twarda postawa nowego rządu wielu w Japonii się podoba, inni jednak uważają, że to tani populizm i Hatoyama, chcąc zyskać poklask polityczny, naraża długotrwałe interesy kraju, które - zwłaszcza w obliczu rosnących w siłę Chin - mają opierać się na silnym sojuszu z USA.
Nowy rząd Japonii najwyraźniej jednak chce rozluźnić stosunki z Ameryką, kilka dni temu mocno poparł ideę stworzenia zwartej Wspólnoty Wschodnioazjatyckiej wraz z Chinami, co obserwatorzy widzą jako pragnienia przecięcia pępowiny łączącej region ze Stanami Zjednoczonymi.
Gates wyjechał z Tokio z niczym, a wczoraj na Japończyków naciskał w Tokio szef sztabu sił zbrojnych USA admirał Michael Mullen. Szef dyplomacji Japonii złagodził stanowisko nowego rządu, ale tylko trochę, mówiąc, że lotnisko USA może zostać na Okinawie, ale być połączone z inną bazą amerykańską Kadena. Ale to też nie odpowiada Waszyngtonowi, który chce, zgodnie z umową z 2006 r., budować nową bazę.
Źródło: Gazeta Wyborcza