Urząd Przedstawiciela Handlowego
USA listę państw, których postępowaniem w kwestiach piractwa jest zaniepokojony, publikuje od 20 lat. W tegorocznym raporcie rząd USA chwali Polskę za stworzenie narodowego planu walki z łamaniem praw autorskich, za likwidację przez polską policję na początku tego roku "jednej z największych w Europie siatek dystrybucji pirackich płyt" CD i DVD oraz za zlikwidowanie Stadionu Dziesięciolecia w
Warszawie, gdzie "sprzedawano duże ilości dóbr podrobionych i pirackich".
Zwraca jednak Polsce uwagę na konieczność mocniejszej walki z piractwem internetowym i regularnych nalotów na handlarzy nielegalnych programów, filmów, płyt i gier na targowiskach przy granicy z Niemcami.
Co ciekawe, rząd USA zapowiada w tym roku specjalny raport o Polsce, poza dorocznym, ogólnoświatowym, ogłaszanym 30 kwietnia. W ubiegłym roku taki raport Urząd Reprezentanta Handlowego USA sporządził o Tajwanie i po nim w styczniu Tajwan usunięto z listy krajów podejrzanych o tolerowanie piractwa. Gdy "Gazeta" zapytała przedstawiającego raport zastępcę reprezentanta handlowego USA Stana McCoya, czy na to samo może liczyć
Polska, odpowiedział: - To zależy.
A zależy głównie od tego, jak Polska wprowadzać będzie zatwierdzony rok temu plan walki z piractwem.
System ostrzeżeń USA w kwestii ochrony praw intelektualnych jest sygnałem dla firm amerykańskich, które kraje dbają o prawa intelektualne i gdzie warto inwestować. System nagan w dorocznym raporcie jest trzystopniowy. Polska jest na umiarkowanie krytykowanym poziomie trzecim wraz z m.in. Czechami, Węgrami, Norwegią czy Hiszpanią. Na najwyższym stopniu są państwa, które - jeśli szybko nie zaczną agresywnej walki z piractwem - mogą spotkać sankcje USA. W tym roku nie grozi to żadnemu krajowi, ostatnio na progu sankcji znalazła się w 2005 roku
Ukraina.
Sensacją tegorocznego raportu jest to, że do drugiej kategorii państw, którym USA przyglądają się szczególnie, Amerykanie zaliczyli... Kanadę. Ich zdaniem w Kanadzie słabo działa ochrona praw autorskich, a zwłaszcza ochrona granic. Chodzi o to, że przez porty kanadyjskie i potem granicę Kanada - USA napływa do Ameryki mnóstwo podróbek ciuchów markowych firm czy pirackich płyt.
Prócz Kanady w kategorii "szczególnie krytykowanych" jest tylko 11 państw, w tym m.in. Izrael, Indie, Tajlandia, Chiny i
Rosja. W tych dwóch ostatnich krajach Amerykanie dostrzegają poprawę, jednak "mocno niepokoją" ich niedawne stwierdzenia polityków chińskich, że w czasach kryzysu "konieczność walki z podróbkami jest mniejsza".