http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Dziennikarze >  Marcin Bosacki

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

Tarcza w kropce

Marcin Bosacki, Waszyngton
2008-05-23, ostatnia aktualizacja 2008-05-22 19:01

Amerykańscy dyplomaci oficjalnie mówią, że USA nie da Polsce dużych pieniędzy w zamian za goszczenie tarczy antyrakietowej. Warszawa nie chce o tym słyszeć

- Polacy mają wielkie marzenia, ale sami muszą wyłożyć większość pieniędzy na unowocześnienie swoich systemów obronnych - powiedział wczoraj główny amerykański negocjator ds. rozmów z Polską w sprawie tarczy antyrakietowej. Steven Mull, dyrektor w Departamencie Stanu, w rozmowie z agencją Reuters zaapelował też, by Polska "dokonała realistycznej oceny" tego, jak chce modernizować swą armię.

W środę w Wilnie inny amerykański dyplomata, podsekretarz stanu w Departamencie Stanu John Rood, stwierdził, że jest optymistą co do pomyślnego finału rozmów z Polską. Dodał jednak: - Jeśli nie będziemy w stanie pomyślnie zakończyć negocjacji, z pewnością uszanujemy suwerenność Polski i poszukamy innego miejsca pod instalację systemu obrony przeciwrakietowej.

Różnice między finansowymi oczekiwaniami Warszawy i propozycjami Waszyngtonu są rażące. Rząd George'a Busha przeznaczył na pomoc wojskową dla Polski w przyszłorocznym budżecie 27 mln dol, potem dodał 20 mln. Jednak jak się dowiedzieliśmy, losy nawet tych 20 mln są zagrożone - nie chce ich dać Bushowi kongres, który zatwierdza budżet.

Rząd Donalda Tuska kilka miesięcy temu zażądał od USA za zgodę na zlokalizowanie pod Słupskiem bazy antyrakiet poważnej pomocy w unowocześnieniu armii. Chodzi głównie o baterie rakiet przeciwlotniczych krótkiego i średniego zasięgu Patriot. W zależności od tego, ile miałoby ich być, wartość amerykańskiego wsparcia miałaby wynosić od 2 do 6 mld dol.

Tydzień temu pisaliśmy, że dyplomaci USA, zastrzegając sobie anonimowość, uważają polskie żądania za nierealistyczne. - Nie ma mowy o przekazaniu za darmo lub choćby poważnym współfinansowaniu przez USA rakiet Patriot - usłyszeliśmy.

Dlatego większość naszych źródeł w amerykańskiej dyplomacji jest dziś sceptycznych co do sukcesu rozmów. - Myślimy już głównie o tym, co po fiasku rozmów z Warszawą - powiedział nam jeden z dyplomatów.

W Waszyngtonie mówi się, że Polskę jako miejsce goszczenia wyrzutni rakiet przechwytujących mogą zastąpić Czechy, Rumunia, Wielka Brytania, a nawet Litwa, gdzie przebywał ostatnio Rood i rozmawiał o tarczy.

Rząd Czech, który w środę podjął ostateczną decyzję o goszczeniu potężnego radaru tarczy, będzie miał jednak kłopoty ze zgodą parlamentu na sam radar. Rumunia jest za blisko Iranu czy Syrii, przed rakietami których tarcza ma chronić USA i większość terytorium Europy. Polska pod względem technicznym jest miejscem idealnym.

Jedno z naszych źródeł w polskiej dyplomacji nazywa amerykańskie sugestie, że USA mogą budować wyrzutnię antyrakiet poza Polską, blefem. Także wiceminister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski w wypowiedzi dla PAP bagatelizował słowa Mulla jako "komentarz średniego szczebla dyplomaty", który "nie decyduje o finalnym kształcie negocjacji".

- To oczywiste, że część modernizacji armii poniesiemy z własnych funduszy. Natomiast oczekujemy też, że będzie istotne amerykańskie wsparcie - stwierdził Waszczykowski, negocjator strony polskiej w sprawie tarczy.

Większość naszych źródeł bliskich rozmowom z Amerykanami mówi: - Obecne usztywnienie stanowiska Waszyngtonu to taktyka negocjacyjna. Jesteśmy przekonani, że Bush może dać Polsce dużo więcej niż 27 czy 47 mln dol.

Ale dodają: - Jeśli nie dostaniemy teraz od Amerykanów dobrych warunków, wrócimy do rozmów za rok z następcą Busha.







W środę ostateczną decyzję o goszczeniu potężnego radaru, innego elementu tarczy, podjął rząd Czech. Musi ją jeszcze zatwierdzić parlament w Pradze.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Brak komentarzy