http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Hiszpania z Castro pod rękę

Maciej Stasiński
2009-10-21, ostatnia aktualizacja 2009-10-20 18:01

Lewicowy rząd Hiszpanii postanowił zupełnie przeprosić się z braćmi Castro i chce do tego samego namówić Unię Europejską. Przestał krytykować reżim za łamanie praw człowieka, za to dobrze dba o interesy firm hiszpańskich działających na Kubie.

Fidel Castro
Fidel Castro (fot. AP)
Fidel Castro
SERWISY
Przyjeżdżając z dwudniową wizytą na Kubę, szef hiszpańskiego MSZ Miguel Moratinos zapowiedział, że nie zamierza się spotykać z przedstawicielami społeczeństwa kubańskiego, czyli z dysydentami domagającymi się od lat reform oraz uznania ich za partnerów przez kraje demokratyczne.

Opozycjoniści uznali to za policzek oraz przyznanie racji reżimowi, który uważa ich wszystkich za zdrajców i agentów USA. - Ta wizyta niczego dobrego Kubańczykom nie przyniesie - oświadczył laureat Europejskiej Nagrody Praw Człowieka im Andrieja Sacharowa, Oswaldo Paya.

Moratinos sugerował, że z opozycją spotka się jego podwładny, sekretarz ds. Ameryki Łacińskiej. Na miejscu uznał jednak, że i to za dużo, i spotkanie sekretarza odwołał, a sam ograniczył się do rozmów z kubańskim ministrem spraw zagranicznych oraz prezydentem Raulem Castro. Z tym ostatnim rozmawiał ponad trzy godziny, po czym oświadczył, że osiągnął cele wizyty oraz doprowadził do normalizacji wszystkich spraw. Wbrew faktom zauważył "zobowiązanie rządu do reformowania kraju" oraz obiecał "współpracować w klimacie zaufania i konstruktywnie" z reżimem kubańskim.

Co to oznacza, wyjaśnił zaraz potem. Zapowiedział mianowicie, że Hiszpania w czasie zbliżającego się przewodnictwa w Unii Europejskiej wspólnie z reżimem kubańskim "zrobi wszystko, by Unia odwołała wspólną politykę wobec dyktatury", którą stosuje od 1996 r. Polega ona na stałym domaganiu się reform demokratycznych i uwolnienia więźniów politycznych oraz uzależnia poprawę stosunków Europy z Kubą od spełnienia tych warunków.

Już rok temu rząd José Luisa Zapatero doprowadził do uchylenia sankcji dyplomatycznych UE nałożonych na Kubę za prześladowanie opozycjonistów. Polegały one na ograniczeniu kontaktów z reżimem oraz utrzymywaniu ich z dysydentami, których ambasady państw unijnych zapraszały na przyjęcia. Hiszpania przekonała wspólnotę, że więcej się osiągnie ugłaskiwaniem reżimu niż stawianiem warunków i wspieraniem opozycjonistów.

Tymczasem w więzieniach siedzi jak siedziało kilkuset politycznych (choć po wizycie Moratinosa władze zwolniły wczoraj Nelsona Alberto Aguiara Ram~reza, jednego z 75 skazanych w 2003 r.), a reżim Raula Castro nic nie zrobił w sprawie liberalizacji dyktatury pomimo zachęt prezydenta Baracka Obamy.

Mimo to Hiszpania postanowiła całkiem przeprosić się z braćmi Castro i zerwać z żądaniami demokratyzacji. Nie będzie to łatwe. Stanowisko UE wymaga jednomyślności, a pomysłom Madrytu sprzeciwiają się Szwedzi, Holendrzy, Brytyjczycy, Niemcy i Czeci.

- Smuci nas bardzo, że hiszpański minister przyłącza się do korowodu polityków, którzy przyjeżdżają na Kubę z błogosławieństwem dla zniewolenia. Hiszpańskie przewodnictwo w UE nie przyczyni się na jotę do pokojowych zmian demokratycznych, umocni tylko skamieniały reżim - powiedział Paya.

Dlaczego Hiszpania tak nalega na zmianę polityki Unii wobec Kuby? Jak przyznał minister Moratinos, zabiegał on u Raula Castro o pieniądze 280 firm hiszpańskich robiących interesy z rządem na Kubie. Tłumacząc się kryzysem finansowym, Hawana zablokowała ich zyski, przeszło 300 mln dol., na kontach banku centralnego. Castro obiecał, że zrobi, co się da.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 21 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':