Przyjeżdżając z dwudniową wizytą na Kubę, szef hiszpańskiego MSZ Miguel Moratinos zapowiedział, że nie zamierza się spotykać z przedstawicielami społeczeństwa kubańskiego, czyli z dysydentami domagającymi się od lat reform oraz uznania ich za partnerów przez kraje demokratyczne.
Opozycjoniści uznali to za policzek oraz przyznanie racji reżimowi, który uważa ich wszystkich za zdrajców i agentów USA. - Ta wizyta niczego dobrego Kubańczykom nie przyniesie - oświadczył laureat Europejskiej Nagrody Praw Człowieka im Andrieja Sacharowa, Oswaldo Paya.
Moratinos sugerował, że z opozycją spotka się jego podwładny, sekretarz ds. Ameryki Łacińskiej. Na miejscu uznał jednak, że i to za dużo, i spotkanie sekretarza odwołał, a sam ograniczył się do rozmów z kubańskim ministrem spraw zagranicznych oraz prezydentem Raulem Castro. Z tym ostatnim rozmawiał ponad trzy godziny, po czym oświadczył, że osiągnął cele wizyty oraz doprowadził do normalizacji wszystkich spraw. Wbrew faktom zauważył "zobowiązanie rządu do reformowania kraju" oraz obiecał "współpracować w klimacie zaufania i konstruktywnie" z reżimem kubańskim.
Co to oznacza, wyjaśnił zaraz potem. Zapowiedział mianowicie, że Hiszpania w czasie zbliżającego się przewodnictwa w Unii Europejskiej wspólnie z reżimem kubańskim "zrobi wszystko, by Unia odwołała wspólną politykę wobec dyktatury", którą stosuje od 1996 r. Polega ona na stałym domaganiu się reform demokratycznych i uwolnienia więźniów politycznych oraz uzależnia poprawę stosunków Europy z Kubą od spełnienia tych warunków.
Już rok temu rząd José Luisa Zapatero doprowadził do uchylenia sankcji dyplomatycznych UE nałożonych na Kubę za prześladowanie opozycjonistów. Polegały one na ograniczeniu kontaktów z reżimem oraz utrzymywaniu ich z dysydentami, których ambasady państw unijnych zapraszały na przyjęcia. Hiszpania przekonała wspólnotę, że więcej się osiągnie ugłaskiwaniem reżimu niż stawianiem warunków i wspieraniem opozycjonistów.
Tymczasem w więzieniach siedzi jak siedziało kilkuset politycznych (choć po wizycie Moratinosa władze zwolniły wczoraj Nelsona Alberto Aguiara Ram~reza, jednego z 75 skazanych w 2003 r.), a reżim Raula Castro nic nie zrobił w sprawie liberalizacji dyktatury pomimo zachęt prezydenta Baracka Obamy.
Mimo to Hiszpania postanowiła całkiem przeprosić się z braćmi Castro i zerwać z żądaniami demokratyzacji. Nie będzie to łatwe. Stanowisko UE wymaga jednomyślności, a pomysłom Madrytu sprzeciwiają się Szwedzi, Holendrzy, Brytyjczycy, Niemcy i Czeci.
- Smuci nas bardzo, że hiszpański minister przyłącza się do korowodu polityków, którzy przyjeżdżają na Kubę z błogosławieństwem dla zniewolenia. Hiszpańskie przewodnictwo w UE nie przyczyni się na jotę do pokojowych zmian demokratycznych, umocni tylko skamieniały reżim - powiedział Paya.
Dlaczego Hiszpania tak nalega na zmianę polityki Unii wobec Kuby? Jak przyznał minister Moratinos, zabiegał on u Raula Castro o pieniądze 280 firm hiszpańskich robiących interesy z rządem na Kubie. Tłumacząc się kryzysem finansowym, Hawana zablokowała ich zyski, przeszło 300 mln dol., na kontach banku centralnego. Castro obiecał, że zrobi, co się da.
Źródło: Gazeta Wyborcza