Niezmiennie wysokie notowania lewicowego rządu, od objęcia władzy wiosną 2004 roku i potwierdzone zwycięstwem w 2008 roku, skończyły się. Według sondaży prorządowego do niedawna "El Pais" oraz katalońskiej "La Vanguardii" ponad dwie trzecie Hiszpanów ocenia politykę rządu wobec kryzysu jako chaotyczną improwizację (60-70 proc.), jeszcze więcej (70-80 proc.) odrzuca podnoszenie podatków jako sposób na kryzys.
Premierowi szczególnie szkodzi jego populistyczna zapowiedź, że wyższe podatki uderzą w "bogatych" i "potężnych", której zaprzeczył po kilku dniach rządowy projekt obciążający większymi podatkami, w tym powszechnie płaconym VAT-em, znakomitą większość klasy średniej.
Zaledwie jedna piąta Hiszpanów uważa, że rząd dobrze radzi sobie z kryzysem. Dla 37 proc. gabinet jest niewiarygodny, a dla 35 proc. mało wiarygodny. Poparcie dla rządu spada nie tylko wśród wszystkich Hiszpanów, ale także wśród zwolenników socjalistów, których coraz więcej nie akceptuje optymizmu premiera oraz jego pomysłów na kryzys.
Najgorsze dla socjalistów jest to, że ponieważ kryzys w Hiszpanii jest głębszy i potrwa dłużej niż w innych krajach UE, ich notowania najpewniej będą dalej spadać. Międzynarodowy Fundusz Walutowy ogłosił w poniedziałek prognozę, że recesja w Hiszpanii nie tylko utrzyma się w 2010 roku, ale też że zamożność kraju wróci do poziomu z 2008 roku dopiero w 2014.
Niespodziewanie większość Hiszpanów odwraca się od rządu także w sprawach, w których dotąd go wspierała. Po raz pierwszy od sześciu lat kwestia liberalizacji prawa o aborcji, główny punkt programu reform obyczajowych socjalistów, nie ma poparcia większości społeczeństwa, choć rok temu zgadzało się na nią prawie 60 proc., a odrzucało 30 proc. Dzisiaj 46 proc. jest przeciw, a za 44 proc..
Na takie postrzeganie reformy wpływ miała zapewne propozycja zezwolenia na usuwanie ciąży dziewczętom powyżej 16. roku życia bez wiedzy i zgody rodziców. Chociaż sprzeciwiała się temu także większość stronników socjalistów, rząd uparł się przy tym artykule i bez jego zmiany skierował projekt do parlamentu.
W tej sprawie w najbliższej przyszłości nacisk na rząd wzrośnie. Hiszpańscy biskupi zwołali za dwa tygodnie wielką manifestację w Madrycie przeciw liberalizacji prawa aborcyjnego.
Po raz pierwszy od pięciu lat w sondażach popularności socjalistów wyprzedziła o 3-4 proc. opozycyjna Partia Ludowa, choć większość Hiszpanów wcale nie uważa, że prawica ma lepszy i skuteczniejszy program na kryzys. Dwie trzecie uważa, że prawica nie proponuje nic lepszego, 35 proc. sądzi, że Hiszpania miałaby się lepiej, gdyby rządziła Partia Ludowa. Niemniej prawie 42 proc. głosowałoby na prawicę, a tylko 38 proc. na socjalistów. W ostatnich wyborach proporcja była odwrotna.
Źródło: Gazeta Wyborcza