http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Skandal podsłuchowy bije w portugalską prawicę

Maciej Stasiński
2009-09-24, ostatnia aktualizacja 2009-09-23 16:50

Prezydent Portugalii Anibal Cavaco Silva podczas wizyty w Polsce we wrześniu 2008 r.
Prezydent Portugalii Anibal Cavaco Silva podczas wizyty w Polsce we wrześniu 2008 r.
Fot. Mateusz Skwarczek / AG

Prawicowy prezydent bardzo chciał przeszkodzić w reelekcji lewicowego premiera, a zaszkodził kandydatce swojej partii

Jose Socrates i Luis Amado
Fot. Geert Vanden Wijngaert AP
Jose Socrates i Luis Amado
Kohabitacja prawicowego prezydenta Anibala Cavaco Silvy z lewicowym premierem José Sócratesem przez ostatnie cztery lata nie była sielanką. Obaj panowie należą do przeciwstawnych obozów politycznych, które dominują na portugalskiej scenie od 20 lat.

Kiedy cztery lata temu socjalista José Sócrates wygrał wybory z 45-proc. poparciem, obiecywał wielkie reformy mające unowocześnić społeczeństwo, państwo i gospodarkę.

Część reform nie przyniosła skutków z powodu kryzysu gospodarczego. Zamiast obiecanych 150 tys. nowych miejsc pracy bezrobocie wzrosło z 8 do 9 proc. i sięga pół miliona osób. PKB spadnie w tym roku o blisko 3,5 proc., a zmniejszenie zatrudnienia i przywilejów w sektorze publicznym zraziło do premiera związki zawodowe i radykalniejsze od socjalistów dwie mniejsze partie lewicowe.

Do kłopotów rządu mocno przyczynił się też prezydent Anibal Cavaco Silva, który zawetował 12 ustaw, m.in. prawo wprowadzające parytet płci w polityce, legalizację związków jednopłciowych, ułatwiające rozwody, finansowanie partii politycznych oraz ustanawiające samorząd autonomiczny wysp Azorów. Popularność premiera Sócratesa spadała i w czerwcu opozycyjna prawica, z której wywodzi się prezydent Cavaco Silva, pokonała socjalistów w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Ale w sondażach przed wrześniowymi wyborami prawica i socjaliści szli łeb w łeb. I wszystko wskazuje na to, że w połowie sierpnia prezydent postanowił przechylić szalę - zaszkodzić premierowi i pomóc kandydatce swojej partii Manueli Ferreirze Leite.

Dziennik "Publico" zamieścił wówczas na pierwszej stronie artykuł demaskujący rzekome próby szpiegowania i podsłuchiwania prezydenta i jego kancelarii przez premiera. Aferą zajęły się gazety, a prezydent sprawy nie komentował.

Ale w zeszłym tygodniu inny dziennik, "Diario de Noticias", doniósł, że za sprawą kryje się totumfacki prezydenta Fernando Lima, który puścił przeciek do "Publico". Wybuchła awantura, pojawiły się żądania, by prezydent i "Publico" wyjaśniły, ile prawdy jest w oskarżeniach o szpiegostwo i czy rzeczywiście winny jest Lima, jak rolę odegrała gazeta. Prezydent odmawiał komentarzy, ale w poniedziałek bez słowa wyjaśnienia wyrzucił Limę.

Komentarze najważniejszych mediów, jak tygodnik "Esspresso", "Diáro de Not~cias" i "Publico", były jednogłośne. Prezydent przyzna się co najmniej do gafy, a pośrednio do manipulacji, i jeśli nie przedstawi dowodów, że premier coś przeciw niemu knuł, to się całkiem skompromituje.

Afera przyćmiła sprawę szybkiej kolei AVE, która ma połączyć Portugalię z Hiszpanią i Europą i z której zawzięcie przeciwna jej prawica chciała uczynić główny taran wyborczy przeciw rządowi Sócratesa. Poważnym argumentem przeciw są kłopoty ze sfinansowaniem tego przedsięwzięcia w dobie kryzysu, ale pani Ferreira, która wypowiada się przeciw AVE, chętnie używa argumentu, że Portugalia nie jest hiszpańską prowincją.

Ale i tej sprawy prawica nie rozegrała dobrze, bo przypomniano zaraz, że Ferreira jako minister w poprzednim rządzie, który decydował o projekcie, była jego wielką zwolenniczką i narodowy kompleks niższości wobec wielkiego sąsiada wtedy jej nie prześladował.

Publicyści są zgodni, że rzekoma afera szpiegowska nie może nie pomóc premierowi Sócratesowi i zaszkodzić pani Ferreirze Leite, która przez wiele lat była zaufaną prezydenta. I być może przełamie techniczny remis między obiema partiami przed niedzielnym wyborami.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':