http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Hiszpański premier widzi światełko w tunelu

Maciej Stasiński
2009-09-09, ostatnia aktualizacja 2009-09-09 16:49

Wbrew opinii większości ekonomistów i opozycji lewicowy rząd uważa, że Hiszpania najgorsze ma już za sobą. Zdaniem Komisji Europejskiej Hiszpania będzie ostatnim krajem Unii, który wyjdzie z kryzysu

Jose Luis Zapatero
Fot. Denis Doyle / AP
Jose Luis Zapatero
Premier José Luis Zapatero, który pojawił się wczoraj na pierwszej po wakacjach sesji parlamentu, przedstawił umiarkowanie optymistyczną wizję wychodzenia z kryzysu. - Najgorsze mamy już za sobą - mówił. Przestrzegał tylko, że odrodzenie jeszcze nie nadeszło, a wyjście z kryzysu potrwa.

Żeby choć częściowo złagodzić katastrofalny spadek dochodów, premier zapowiedział zwiększenie podatków o 1,5 proc. (ok. 15 mld euro) oraz oszczędności w administracji.

I zapowiedział po raz kolejny reformę gospodarczą, która ma zmienić model gospodarki opartej na budownictwie na nowy, pobudzający nowoczesne i innowacyjne technologie. Ale szczegółów nie podał, obiecując jedynie utworzenie funduszu pobudzenia nowoczesności w gospodarce (25 mld euro).

Prawicowa opozycja, dotychczasowi sojusznicy z regionalnych partii nacjonalistycznych oraz eksperci nie rozumieją, skąd u premiera, który jeszcze rok temu odmawiał uznania, że Hiszpania przeżywa kryzys, taki optymizm. W lipcu produkcja przemysłowa znowu spadła o ponad 17 proc., sprzedaż mieszkań od początku roku zmalała o jedną trzecią, a minister pracy zapowiedział kilka dni temu, że 18,5-procentowe już bezrobocie do końca roku przekroczy 20 proc.

Ponadto przewidywania na koniec roku mówią o ponad 4-procentowym spadku gospodarczym i 1-2-procentowym w roku przyszłym. Komisja Europejska spodziewa się, że Hiszpania będzie ostatnim krajem UE, który wyjdzie z kryzysu.

- Rząd wikła się w sprzeczności, jest niewiarygodny, nie ma programu i wciąż improwizuje - atakował w parlamencie przywódca opozycyjnej Partii Ludowej Mariano Rajoy. - Nie chodzi o to, że pan ma mętlik w głowie. Pan usiłuje zrobić go innym.

Rajoy upominał premiera, że kraj, który zbiedniał, nie może płacić większych podatków. - Zresztą żadna podwyżka podatków nie zasypie dziury, którą pan stworzył - wołał.

Istotnie, eksperci zapowiadali już rok temu, że spełnienie obietnicy premiera zwrotu każdemu Hiszpanowi 400 euro z podatków zebranych w 2007 r., kiedy budżet miał nadwyżkę, odbije się zapaścią finansową. Tak też się stało. Deficyt budżetu w 2009 r. wyniesie ponad 10 proc.

Rajoy kpił też z zapowiadanej od miesięcy reformy gospodarczej.

Także sprzyjający dotąd premierowi największy dziennik "El Pais" chyba postawił na nim krzyżyk. Od wielu dni publikuje artykuły, w których wytyka rządowi błędy, ideologizację polityki, "zataczanie się od ściany do ściany" oraz "improwizacje, które nazywa sztuką rządzenia". "Cztery lata temu Zapatero mówił, że nie podnoszenie, ale nawet obniżanie podatków jest krokiem lewicy XXI wieku. Dziś uważa, że lewicowe, solidarne i racjonalne jest ich podnoszenie" - pisał "El Pais".

Sondaże pokazują, że wskutek kryzysu Hiszpanie odwracają się od rządzących od pięciu lat socjalistów. Od kilku miesięcy wyprzedza ich w sondażach opozycyjna prawica.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':