http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Brazylia będzie militarnym mocarstwem

Maciej Stasiński
2009-09-09, ostatnia aktualizacja 2009-09-09 08:58

Z pomocą Francji Brazylia zbuduje najnowocześniejszą armię w Ameryce Południowej wyposażoną nawet w atomowe okręty podwodne. Chce na to wydać nawet 20 mld dol.

Niedzielny wiec pod Sao Paulo. Zwycięski prezydent - Luiz Inácio Lila Lula da Silva ściska swoich zwolenników
Fot. ANDRE PENNER AP
Niedzielny wiec pod Sao Paulo. Zwycięski prezydent - Luiz Inácio Lila Lula da...
Prezydent Inácio Lula da Silva zaaranżował ogłoszenie "strategicznego sojuszu" z Paryżem z rozmachem i dokładnie w święto niepodległości Brazylii. Jeszcze nigdy od uzyskania suwerenności w 1822 r. w święcie nie uczestniczyła głowa obcego państwa. W poniedziałek pierwszy dostąpił tego zaszczytu prezydent Francji Nicolas Sarkozy.

Początkowo obaj prezydenci mieli obwieścić podpisanie wielkiego kontraktu na zakup pięciu okrętów podwodnych Scorpene, w tym jednego o napędzie nuklearnym, budowę w Brazylii stoczni i bazy marynarki wojennej oraz dostarczenie 51 helikopterów wojskowych Cougar. Już ten kontrakt o wartości ok. 12 mld dol. należał do największych podpisanych kiedykolwiek przez kraj Ameryki Południowej.

Ale prezydent Lula na tym nie poprzestał. Po kilku godzinach rozmów ogłosił, że Brazylia kupi prawdopodobnie także 36 najnowocześniejszych francuskich myśliwców Rafale, bo chce zmodernizować swoje lotnictwo. W zamian Francuzi zamówią co najmniej 10 wielkich samolotów transportowych brazylijskiej firmy Embraer. Ten kontrakt będzie wart ponad 5,5 mld dol. Ostatecznie umowa na samoloty ma zostać podpisana za rok, a pierwsze myśliwce Brazylia dostanie w 2013 r. Rok później przypłyną pierwsze okręty podwodne.

- To nie jest taka sobie wizyta pana Sarkozy'ego, tylko przypieczętowanie strategicznego partnerstwa naszych dwóch narodów. I nie tylko handlowego. Francja i Brazylia nie chcą tylko sprzedawać i kupować. Chcemy razem myśleć, tworzyć razem, budować i sprzedawać razem - mówił prezydent Lula.

Dla Brazylii najważniejszym argumentem za wybraniem oferty Francji była bowiem zgoda Paryża na podzielenie się bez ograniczeń technologią najnowszej generacji. W zaciętym wyścigu po myśliwce brały udział także amerykański Boeing z myśliwcem F-18 oraz szwedzki Saab z samolotem Gripen. Oba koncerny w prowadzonych w wielkiej tajemnicy i napięciu wielomiesięcznych pertraktacjach z trudem godziły się na warunek Brazylii, by w ciągu kilku lat nie tylko mogła ona budować wybrane myśliwce u siebie, ale i sprzedawać je dalej.

Francuzi, którym nie udało się dotychczas sprzedać ani jednego samolotu Rafale, ustąpili pierwsi. Dlatego tylko kilka pierwszych myśliwców Brazylia kupi gotowych, pozostałe zostaną zbudowane wspólnie już w Ameryce Południowej. Podobnie będzie w przypadku modernizacji marynarki i helikopterów - większość zostanie zbudowana w stoczniach i fabrykach w Brazylii, które Francuzi pomogą uruchomić z udziałem miejscowych koncernów.

W późniejszych latach obecny kontrakt uzupełnią prawdopodobnie kolejne umowy na budowę lekkich okrętów wojennych, korwet i torpedowców - w sumie ok. 100 jednostek, które Brazylia chce mieć do 2024 r.

- Niepodległość kraju oznacza także niezależność technologiczną. Dlatego decyzja Francji jest wielce symboliczna - tłumaczył Lula. - W XXI w. państwa muszą ze sobą rozmawiać jak równy z równym. Czasy kolonialne się skończyły - przytakiwał Sarkozy.

Prezydent Lula tłumaczył, że Brazylia, która zamierza zostać mocarstwem gospodarczym i już teraz stara się o przyjęcie do Rady Bezpieczeństwa ONZ, chce być także mocarstwem militarnym. Musi bowiem chronić dwa największe skarby - Puszczę Amazońską i odkryte pod dnem Atlantyku olbrzymie zasoby ropy naftowej. - Ropa była przyczyną niejednej wojny. Ale my nie chcemy żadnych konfliktów - podkreślał Lula.

W niedzielę dziennik "Jornal do Brasil" ujawnił, że Brazylia opanowała też technologię nuklearną i jeśli zechce, będzie w stanie wyprodukować broń atomową. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej poprosiła już brazylijski rząd o szczegóły dotyczące wyników badań.

Lula da Silva kończy za rok drugą kadencję i nie może już zostać prezydentem. Na swoją następczynię lansuje obecną superminister Dilme Rousseff, której chce oddać kraj kwitnący i na progu mocarstwowych ambicji. A rokowania dla Brazylii są bardzo dobre. Według raportu światowego Forum Gospodarczego to właśnie ona najlepiej poradziła sobie z kryzysem gospodarczym, wyprzedzając Chiny, Indie, Australię i Kanadę, i najwięcej zyskała w rankingu krajów najbardziej konkurencyjnych. W przyszłym roku przewiduje się, że brazylijska gospodarka urośnie o ok. 4-5 proc.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 20 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':