Nakaz aresztowania wystawiony przez sędziego Victora Montiglio to największy zbiorowy akt oskarżenia przeciw ludziom junty (1973-89) od przywrócenia demokracji w 1990 roku.
Nakazy aresztowania zaczną być egzekwowanie w piątek i obejmą tych dawnych oficerów armii i policji, w większości emerytowanych, którzy są na wolności. A dla tych, którzy już siedzą oskarżeni czy podejrzani o inne zbrodnie, oznaczać będą kolejne procesy.
Taki jest właśnie przypadek najwyższego rangą z oskarżonych, generała Manuela Contrerasa, byłego szefa tajnej policji politycznej DINA, w latach 70. najbardziej zaufanego podwładnego Pinocheta. Contrerasa nowe oskarżenia zapewne nie zmartwią - kilkakrotnie skazany za liczne zbrodnie, w tym zabójstwa przebywających emigracji dwóch byłych ministrów obalonego w 1973 r. prezydenta Salvadora Allende, odsiaduje 300 lat więzienia. Nowy wyrok wielkiej różnicy mu więc nie zrobi.
Wszyscy ścigani byli zaangażowani w trzy wielkie operacje junty: "Condor", "Colombo" i "Conferencia". Operacja "Condor" była wielka tajną akcją prześladowań i zabójstw przeciwników politycznych, którą w latach 70. podjęły dyktatury wojskowe Argentyny, Chile, Boliwii, Paragwaju, Urugwaju i Brazylii. Junty wymieniały się informacjami i świadczyły wzajemne usługi, aresztując, porywając i mordując ludzi, którzy uciekali do państw sąsiednich.
Z kolei operacja "Colombo" polegała na zorganizowaniu obławy i zamordowaniu 119 członków Ruchu Lewicy Rewolucyjnej (MIR) w 1975 r., które DINA upozorowała na wewnętrzną czystkę samej MIR rzekomo dokonaną na emigracji w Argentynie.
"Conferencia" wreszcie polegała na zatrzymaniu i wymordowaniu w maju 1976 r. (choć ciał do dziś nie znaleziono) 10 przywódców podziemnej chilijskiej partii komunistycznej.
Nowością akcji sędziego Montiglio jest to, że zamierza on skarżyć nie tylko sprawców skrytobójstw, porwań i tortur, ale także strażników i konwojentów, którzy byli świadkami zbrodni i nie donieśli o nich wymiarowi sprawiedliwości.
- Badamy wszystkich, którzy w koszarach mieli udział w zatrzymaniach i porwaniach ofiar. To nas znacznie zbliży do zakończenia śledztw w sprawie zbrodni dyktatury - oświadczył sędzia Montiglio.
Rzecznicy rodzin ofiar i stowarzyszeń praw człowieka są bardziej wstrzemięźliwi. - Te aresztowania muszą się skończyć wyrokami. Inaczej to będzie tylko parodia sprawiedliwości - mówi Mireya Garc~a, rzeczniczka Rodzin Zaginionych bez Wieści.
Do tej pory w Chile wytoczono procesy 711 oskarżonym o zbrodnie popełnione w czasach junty, ale na razie skazanych zostało tylko 51. W toku jest 369 spraw karnych, z czego większość w fazie śledztwa.
Umknął przed karą generał Augusto Pinochet, choć próby osądzenia go trwały od 1998 r. Pinochet skutecznie chroniony świadectwami słabego zdrowia zmarł w 2006 r. w wieku 91 lat na wolności.
Jeśli do powolnego, ale systematycznego ścigania zbrodniarzy dyktatury Chilijczycy się przyzwyczaili, to nie mogą się pogodzić z przypadkami krzyczącej bezkarności. Niezwykły skandal wywołały doniesienia dziennika "La Nacion", który wykrył, że 14 emerytowanych oficerów DINA postawionych już w stan oskarżenia za zbrodnie wciąż pracuje w armii lub dla armii. Jeden z nich pracował mimo wyroku i został zwolniony dopiero po artykule gazety.
Minister obrony Francisco Vidal bronił się, że wyroki jeszcze nie zapadły i istnieje domniemanie niewinności.
Wtedy przywódca socjalistów Camilo Escalona spytał go, czy da głowę, że ci oficerowie nikogo nie torturowali. A Mireya Garc~a krzyczała, że nie może być tak, że państwo płaci agentom tajnej policji dyktatury.
Głos zabrał też Nelson Caucotto, prawnik stowarzyszenia ofiar dyktatury. - Jakie domniemanie niewinności oni sami okazali swoim ofiarom. Są zamieszani w zbrodnie przeciw ludzkości, to są wojskowi pozbawieni wszelkiej moralności, podejrzani o bestialskie zbrodnie, dla których nie ma słów. Nie mogą korzystać z żadnych świadczeń ze strony państwa - mówił.
Jakby tego było mało, prezydent Michelle Bachelet, była więźniarka dyktatury i córka generała, który zmarł w katowni DINA, do końca roku ma wybrać następcę głównodowodzącego armii. Jeden z pięciu kandydatów przedstawionych przez armię, Juan Fuentealba, jest właśnie przesłuchiwany w charakterze podejrzanego w sprawie o mord na 26 więźniach politycznych w czasach junty.
Źródło: Gazeta Wyborcza