Pierwszy w dziejach katolickiej Brazylii konkordat - gwarantujący Kościołowi katolickiemu całkowitą swobodę działania, dostęp do szkół publicznych oraz zwolnienia podatkowe i przywileje pracownicze w działalności religijnej - podpisał w listopadzie 2008 r. lewicowy prezydent Lula da Silva z
papieżem Benedyktem XVI.
Konkordat wzbudził jednak sprzeciw posłów kilku mniejszych lewicowych ugrupowań, stowarzyszenia sędziów i adwokatów, a także przedstawicieli wyznań ewangelickich. Uważali oni, że konkordat daje nadmierne przywileje Kościołowi katolickiemu i narusza zapisaną w konstytucji świeckość państwa.
Jeden z czołowych posłów protestanckich George Hilton z centroprawicowej Partii Postępowej przedstawił więc projekt drugiej ustawy, przyznającej wszystkim pozostałym wyznaniom identyczne prawa jak te, które katolikom zapewniał konkordat. Rząd prezydenta Luli nie protestował i po długiej debacie parlament przegłosował i konkordat, i ustawę zrównującą wszystkie religie.
Oba prawa są w najważniejszych punktach jednobrzmiące. Państwo brazylijskie uznaje osobowość prawną wszystkich kościołów i wyznań działających legalnie, zapewnia ochronę świątyń i innych miejsc kultu religijnego oraz opiekę i utrzymanie z budżetu państwa ich historycznego dziedzictwa jak zbiory muzealne czy biblioteki. Uznaje też za pełnoprawne śluby wyznaniowe, jeśli zostaną zarejestrowane zgodnie z prawem cywilnym.
Państwo zapewnia też w szkołach publicznych prawo do nauczania religii. Będzie to przedmiot fakultatywny w ramach normalnych godzin nauki, a szkoły same zdecydują, jakiego wyznania będą nauczać. Ustawy uznają bowiem religię za "integralną część wychowania obywatela". Zabraniają jednak propagowania jednego wyznania kosztem innych. Wszystkie wyznania uzyskują też dostęp do wiernych w siłach zbrojnych, więzieniach i szpitalach.
Mimo takiego zrównania wyznań lewicowi posłowie nie są zadowoleni i nadal uważają, że ustawy naruszają świeckość państwa. Domagają się przede wszystkim wycofania nauczania religii ze szkół publicznych. Kiedy ustawy przejdą przez Senat - co jest pewne, bo radykalnie laicka lewica ma w izbie wyższej znikomą reprezentację - zapowiedzieli zaskarżenie ich do sądu najwyższego.
Brazylijczycy są w większości katolikami (74 proc. według ostatniego spisu z 2000 r.), ale w ostatnich latach liczne wyznania i Kościoły protestanckie masowo zdobywają wiernych, zwłaszcza w dzielnicach nędzy.
Dziewięć lat temu protestanci stanowili ponad 15 proc. ludności, a w 1991 r. - zaledwie 9 proc. W favelach Sao Paulo i Rio de Janeiro mnożą się maleńkie dzielnicowe kościoły i kaplice zakładane w kleconych naprędce barakach czy szopach przez pastorów licznych ewangelickich wyznań, przyjeżdżających do Brazylii przede wszystkim z zagranicy.