ETA nie przyznała się do zamachu, ale zdaniem hiszpańskich mediów nie ma wątpliwości, że to dzieło baskijskich terrorystów.
Bomba wybuchła w czwartek przed drugą po południu przed posterunkiem guardia civil w miasteczku Palmanova, kilka kilometrów na zachód od Palma de
Mallorca. Była albo podczepiona pod
auto policyjne, którym jechało dwóch funkcjonariuszy, albo podłożona na trasie i odpalona w chwili, gdy patrol przejeżdżał. Obaj policjanci zginęli na miejscu, obaj byli młodzi - jeden z nich służył na Balearach od kilku lat, drugi był na wyspie na praktyce. Kilkoro przechodniów jest rannych.
Władze zamknęły lotniska i porty na Majorce, by uniemożliwić terrorystom ucieczkę. Codziennie z wyspy startuje i ląduje na niej ok. 650 samolotów, w większości z turystami z Europy. Do odwołania z wyspy nie może odlecieć żaden samolot ani wypłynąć żaden statek.
Zamach miał miejsce ok. 500 m od popularnej plaży i kilka kilometrów do pałacu Marivent, gdzie zwykła spędzać wakacje para królewska. Mimo zamachu król i królowa nie zmienili planów i zamierzają przylecieć na Majorkę w sobotę.
Zamach nastąpił dzień po ataku na obiekt guardia civil w Burgos na północy Hiszpanii. Potężna bomba podłożona w furgonetce przed budynkiem, gdzie mieszkało kilkadziesiąt rodzin funkcjonariuszy, wybuchła przed świtem i zniosła ściany na kilku kondygnacjach gmachu. Rannych zostało 66 osób, w tym wiele dzieci i kobiet. Cudem nikt nie zginął.
Bomba na Majorce i w Burgos to 8. i 9. zamach ETA w tym roku. W sumie terroryści zabili od stycznia trzy osoby.
ETA nie przeprowadziła zamachu na Majorce od 1991 r., kiedy to bomba w samochodzie raniła policjanta. W 1995 r. terroryści zamierzali tu zabić króla Juana Carlosa, ale zamach udaremniono.
Rząd i policja uważają, że ostatnie ataki są odwetem za aresztowania w ostatnich miesiącach dowódców ETA. Terroryści chcą pokazać, że są odporni na ciosy współpracujących ze sobą policji Francji i Hiszpanii.
Zamachy mają dowieść żywotności organizacji utworzonej 50 lat temu przez baskijskich nacjonalistów, którzy rzucali wyzwanie dyktaturze generała Franco. Po zwycięstwie w wojnie domowej w 1939 r. zniósł on autonomię Kraju Basków i zakazał publicznego używania ich języka. Po przywróceniu demokracji w Hiszpanii oraz autonomii baskijskiej w końcu lat 70. ETA nie zaprzestała terroru i wciąż próbuje oderwać Kraj Basków od Hiszpanii. W sumie terroryści zamordowali dotąd 850 osób, w tym 206 funkcjonariuszy guardia civil.
Historyczni przywódcy ETA albo nie żyją, albo dawno zerwali w terrorem. Resztki organizacji są w rękach młodocianych fanatyków i zawodowych zabójców, którzy z pierwotną ideologią katolicko-narodowowyzwoleńczą nie mają już nic wspólnego. Nie wiadomo, ilu czynnych terrorystów liczy ETA. W więzieniach wyroki za terroryzm odsiaduje ok. 1000 jej członków.
Trzy lata temu ETA ogłosiła rozejm, a lewicowy rząd próbował wynegocjować z nią złożenie broni i zaprzestanie terroru. Gdy w grudniu 2006 r. ETA spowodowała eksplozję w budynku madryckiego portu lotniczego, zabijając dwie osoby, rząd ogłosił, że nie będzie powrotu do rokowań.