http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Obama gasi wrogi Kubie billboard

Maciej Stasiński
2009-07-29, ostatnia aktualizacja 2009-07-28 16:39

Rząd USA wyłączył ogromną elektroniczną tablicę na swoim budynku w Hawanie, z której wyświetlał wolnościowe i demokratyczne przesłania do mieszkańców wyspy. - Uznaliśmy, że już nie jest to skuteczny sposób informowania Kubańczyków - powiedział rzecznik ambasady Ian Kelly.


Fot. DESMOND BOYLAN REUTERS
Kelly wspomniał, że prezydent Barack Obama zezwolił w kwietniu amerykańskim firmom telekomunikacyjnym na robienie interesów z kubańskim reżimem i że teraz będzie to lepszy sposób wymiany informacji między odciętą od świata wyspą i światem.

To kolejny gest dobrej woli ze strony Obamy wobec komunistycznych władców Kuby, od których Amerykanie - jak dotąd bezskutecznie - oczekują reform demokratycznych lub choćby gestów, że zamierzają je na serio przeprowadzić.

Neonową tablicę Amerykanie umieścili w styczniu 2006 r., za czasów administracji George'a Busha. Umieszczony na piątym piętrze potężnego budynku dawnej ambasady USA, dzisiaj nazywanej sekcją interesów, pięćdziesięciometrowej długości neon wyświetlał wywrotowe dla komunistycznego reżimu teksty. Były wśród nich m.in. artykuły Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, a także cytaty z Martina Luthera Kinga, Mahatmy Gandhiego, Abrahama Lincolna i Lecha Wałęsy. Jednym z nich było zdanie pastora Kinga z 1963 r.: "Marzę, że pewnego dnia ten naród powstanie i będzie żył zgodnie z wartościami, które wyznaje. Człowiek jest człowiekiem, ponieważ przysługuje mu wolność działania w ramach swego losu, wolność podejmowania decyzji".

Dla dyktatora Fidela Castro był to powód do wypowiedzenia Amerykanom wojny na symbole. W ciągu kilku tygodni reżim wysłał pod budynek sekcji interesów USA na nadmorskim bulwarze Malecon koparki, betoniarki i dźwigi oraz setkę robotników z kilofami i łopatami. Już w lutym wyrosła tam betonowa platforma, z której strzelił w górę las 30-metrowych masztów, na których zawisły czarne flagi. Wszystko po to, by zasłonić neon. Później kubańskie władze postawiły tam wielkie billboardy, na których zawiesiły swastykę z podpisem "Made in USA" oraz ogromne zdjęcia ze znęcania się amerykańskich strażników nad więźniami irackiego Abu Ghraib. Castro spędzał też pod budynek wielosettysięczne tłumy Kubańczyków, którym kazał protestować przeciwko "faszyście Bushowi".

Wojna neonowo-plakatowo-billboardowa trwała przez kilka lat, choć już od dawna nikt nie był w stanie nic odczytać albo przestał zwracać uwagę na treść retorycznych ciosów. Ostatnio, zanim jeszcze Amerykanie wyłączyli tablicę, Kubańczycy zdemontowali swoje billboardy.

Hawana będzie miała wkrótce szansę odpowiedzieć gestem dobrej woli na gest USA. Tego samego dnia, gdy wyłączano neon, Uniwersytet Columbia w Nowym Jorku przyznał najstarszą w Ameryce nagrodę dziennikarską im. Marii Moors Cabot sławnej kubańskiej blogerce Yoani Sanchez za jej blog "Generacion Y".

„ »Generación Y « nie jest częścią wojny na słowa między Kubą i USA, która trwa od 50 lat. To miejsce, gdzie mieszają się osobiste obserwacje z głęboką analizą rzeczywistości, co razem lepiej niż cokolwiek odzwierciedla życie codzienne Kubańczyków z ich nadziejami i zawodami” - napisało jury przyznające nagrodę.

Rok temu Sanchez dostała w Hiszpanii nagrodę im. Ortegi y Gasseta za dziennikarstwo internetowe, ale nie mogła jej odebrać, bo dyktatura nie wypuściła jej z kraju.

Wręczenie nagród Uniwersytetu Columbia odbędzie się 4 października. - Ciekawe, czy pozwolą mi pojechać tym razem - powiedziała wczoraj przez telefon dziennikowi "El Nuevo Herald", hiszpańskiej edycji "Miami Herald". - Może zorientowali się, że za każdym razem, kiedy mi odmawiają paszportu, zaraz przybywa wejść na mój blog. Nie ma nic ciekawszego niż zakazany owoc.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':