http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Brazylijsko-brytyjska wojna o śmieci

Maciej Stasiński
2009-07-25, ostatnia aktualizacja 2009-07-24 14:34

Brazylia oskarża Wielką Brytanię o nielegalny eksport toksycznych śmieci i oskarża bogaty Zachód o zrzucanie swych problemów na kraje biedne

Skandal wybuchł, kiedy w brazylijskich portach Santos, Rio Grande i Caxias do Sul celnicy odkryli sto kontenerów zawierających 1,4 tys. ton trujących odpadów. Kontenery przypłynęły na początku roku z Wielkiej Brytanii i według listów przewozowych miały zawierać plastik przeznaczony do ponownego przerobu.

Po otwarciu okazało się, że w kontenerach leżą odpady szpitalne i domowe, góry przeterminowanych leków, butelek, gumowych rękawic, baterii, pieluch, strzykawek, prezerwatyw i wszelkich możliwych śmieci, w tym substancji silnie trujących.

Z afery handlowo-przemytniczej szybko zrobił się skandal dyplomatyczny. Rząd Brazylii wpadł we wściekłość - do szefa brytyjskiego MSZ Davida Millibanda zadzwonił ze skargą jego brazylijski kolega Celso Amorim. W Anglii wszczęto natychmiast śledztwo i wczoraj policja w walijskim mieście Swindon zatrzymała trzech mężczyzn podejrzanych o szmugiel śmieci.

Podejrzanych o wysłanie śmieci jest kilka brytyjskich firm. Brytyjska agencja ochrony środowiska zapowiada, że kiedy kontenery wrócą do Wielkiej Brytanii, ich zawartość zostanie zbadana, a wyniki badania trafią do policji. Przemytnikom śmieci grożą nawet trzy lata więzienia.

- My nie eksportujemy śmieci do nikogo i nie życzymy sobie, aby nam je przysyłano - mówi prezydent Brazylii Lula da Silva. - Unia Europejska jest taka czyściutka i tak dba o środowisko naturalne, że pakuje taką kupę swoich śmieci i nam je przysyła, żebyśmy je sobie przerobili. Zużyte prezerwatywy mamy przerabiać? - denerwował się prezydent.

Brazylijski minister ochrony środowiska Carlos Minc uderza natomiast w ton polityczny: - Brazylia to nie światowy śmietnik. Usiądziemy do stołu z krajami bogatymi i wysoko rozwiniętymi i zapytamy je, jakie mają moralne prawo wygłaszać kazania o ratowaniu środowiska, całej planety, o zmianach klimatycznych, skoro wysyłają krajom biednym góry trujących odpadów, chociaż mają pieniądze i technologie, by sobie z nimi radzić?

Minister przypomniał poprzednie przypadki szmuglu odpadów z Europy, które w 1992 i 2004 spowodowały zatrucie robotników w brazylijskich portach.

Sześć różnych przedsiębiorstw, które były odbiorcami kontenerów, ukarano już grzywną po 2,5 mln reali (4 mln zł). Ich szefowie tłumaczą, że zostali oszukani, bo mieli dostać tworzywa sztuczne do przerobu przemysłowego, a dostali śmieci. Ale szefowie firmy, która kontenery nadała, twierdzą, że odbiorcy doskonale wiedzieli, co kupili.

Brazylijski Greenpeace twierdzi że szmugiel śmieci i trujących odpadów przemysłowych z krajów bogatych do biednych jest nagminny. Brazylia poskarży się teraz na Wlk. Brytanię w trybunale ONZ w Genewie, bo wywóz śmieci do innych krajów jest zakazany międzynarodową konwencją podpisaną w Bazylei w 1989 r.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':