Ten druzgocący dla terrorystycznej strategii ETA dokument w sobotę ogłosił
dziennik "El Pa~s", powołując się na źródła
policyjne. To przejaw najgłębszego kryzysu w historii organizacji powstałej 50 lat temu, w czasach dyktatury gen. Franco, by walczyć o oderwanie Kraju Basków od Hiszpanii.
Manifest napisał do siedzących w więzieniach i działających wciąż na wolności towarzyszy z tzw. lewicy baskijskiej José Mar~a Matanzas Gorostiaga, znany jako Txema Matanzas. Gorostiaga jest adwokatem, który od lat bronił przed sądami baskijskich terrorystów i należał do najbardziej nieprzejednanych zwolenników terroru jako narzędzia nacisku na władze Hiszpanii. Txema Matanzas sam siedzi skazany dwa lata temu na 14 lat więzienia za przynależność do Kas-Ekin-Xaki, czyli sieci organizacji wspierających ETA.
Swój manifest napisał w końcu czerwca, kilka dni przed wyrokiem Trybunału w Strasburgu, który ostatecznie potwierdził, że wszelkie legalne partie polityczne działające jako rzecznicy ETA mają pozostać wyjęte spod prawa, bo tego wymaga interes demokracji. Ten wyrok to gwóźdź do trumny separatystów, którzy wielokrotnie zaskarżali delegalizacje politycznych reprezentacji ETA przez sądy hiszpańskie.
Zdaniem Gorostiagi ETA przegrywa, a on rozprawia się z mitem skuteczności terroryzmu i wzywa Basków, by ostatecznie z terrorem zerwali.
"Nie będzie już nigdy żadnych negocjacji z Państwem [hiszpańskim]. Niczego nie dadzą już nigdy żadne zapowiedzi zawieszenia broni z naszej strony. Kto zechce jeszcze raz zapukać do tych drzwi, niech najpierw wygnie lufę pistoletu" - Matanzas pisze z wielką siłą przekonywania, widać, że zależy mu na tym, by jego towarzysze, wśród których od wielu lat cieszył się wielkim poważaniem, i tym razem wzięli jego słowa poważnie. "Nie chodzi o to, że coś mi się zdaje. Chodzi o to, że ten rząd nie będzie negocjował, powtarza to do znudzenia i czuje się do tego dość silny".
Gorostiaga uważa, że wojna z terroryzmem przestała dzielić lewicowy rząd i prawicową opozycję, a pakt antyterrorystyczny lewicy i prawicy skazuje ETA na powolną śmierć.
O historyczny krach baskijskich separatystów Gorostiaga oskarża nieprzejednanych rzeczników terroru, którzy w ostatnich dziesięciu latach dwukrotnie najpierw ogłaszali rozejm, by go jednostronnie zerwać.
Winna katastrofie ETA jest więc frakcja kierowana przez niedawno pojmanego Garikoitza Aspiazu, który w ciągu ostatnich lat zmuszał do milczenia zwolenników negocjacji i odejścia od terroru.
"W 2006 r. uważałem, że zmierzamy do pokoju, że zamykamy sklepik. I proszę jak skończyliśmy: obrzucamy się błotem po knajpach za to, co mogliśmy osiągnąć i czego nie osiągnęliśmy. Diagnoza dowódców ETA jest obłąkana, oni są tysiące kilometrów od rzeczywistości" - cytuje hiszpańska gazeta manifest. "Który cwaniaczek spróbuje jeszcze twierdzić, że jesteśmy niepokonani? Przestańmy się oszukiwać i stawmy czoła przyszłości".
Recepta zdaniem Gorostiagi jest prosta: skończyć z terroryzmem i zabrać się do demokratycznej polityki. "Jeśli nie chcemy, by 30 lat naszej walki rozmyło się w globalizacji, musimy postawić na instytucjonalną siłę polityczną, socjaldemokratyczną, autonomiczną i kwestionującą obecny ustrój, ale radykalnie przeciwną przemocy. Ty i ja, jak już wyjdziemy z mamra, g...o możemy zrobić. Pytanie, co mają zrobić nasze dzieci" - pisze działacz ETA. "Mówiąc terror, rozmijamy się z rzeczywistością. Chyba nie oczekujemy po dzieciach takiej samej walki jak ta, którą toczyliśmy od 1977 r.".