http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Baskijski Kościół czci pomordowanych przez frankistów

Maciej Stasiński
2009-07-14, ostatnia aktualizacja 2009-07-13 16:39

Rozliczenia hiszpańskiej wojny domowej wciąż wracają. Biskupi Kraju Basków przypomnieli sobie o duchownych zamordowanych przez nacjonalistów generała Franco w 1936 r.

Ekshumacja ofiar egzekucji wykonanych przez wojska gen. Franco w Frenchilli
Fot. Francisco Seco AP
Ekshumacja ofiar egzekucji wykonanych przez wojska gen. Franco w Frenchilli
73 lata zabrało baskijskim biskupom uczczenie pamięci 14 baskijskich duchownych, których oddziały zbuntowanych bojówek oraz armii pod dowództwem gen. Francisco Franco zamordowały po wybuchu wojny domowej w lipcu 1936 r.

W sobotę w katedrze w Vitorii biskupi z czterech diecezji Kraju Basków odprawili w obecności 200 księży oraz rodzin zamordowanych mszę w intencji ofiar. Odczytali także list pasterski oddający sprawiedliwość ofiarom zbrodni oraz wyrażający skruchę z powodu długiego milczenia hierarchii katolickiej.

- Dzisiaj przychodzi nam spłacić dług zaciągnięty wobec ofiar - mówił w homilii bp Miguel Asurmendi.- Za tych duchownych w swoim czasie nie odprawiono egzekwii, zostali zepchnięci w strefę niedającego się usprawiedliwić milczenia, także w środkach przekazu naszego Kościoła. To długie milczenie nie było tylko niestosownym pominięciem, lecz sprzeniewierzeniem się prawdzie, sprawiedliwości i miłosierdziu. Prosimy o wybaczenie - mówił bp Miguel Asurmendi.

Baskijscy duchowni zabici przez frankistów to mało znany rozdział hiszpańskiej wojny domowej 1936-39. Kościelna hierarchia hiszpańska poparła bunt frankistów jako krucjatę w obronie religii i Kościoła przed inwazją komunistyczną. Znakomita większość poległych biskupów, księży i zakonników zginęła po stronie republikańskiej, gdzie padali ofiarą bojówek anarchistycznych lub tłumów.

W Kraju Basków z rąk republikanów zginęło 70 duchownych. Dwa lata temu kilkuset zamordowanych duchownych zostało beatyfikowanych. Proces ten wszczął papież Jan Paweł II.

Wszystkich 14 duchownych baskijskich zbuntowani nacjonaliści rozstrzelali bez sądu krótko po wybuchu wojny domowej, kiedy opanowali Kraj Basków. Baskowie w większości sprzeciwili się rebelii generała Franco i pozostali wierni Republice, przeciw której powstali wojskowi.

Ich winą w oczach nacjonalistów Franco było to, że związani byli z rządzącą wówczas w autonomicznym Kraju Basków baskijską partią nacjonalistyczną i często odprawiali msze po baskijsku. Obóz generała Franco nie uznawał odrębności narodowej Basków i Katalończyków, po objęciu władzy zniósł ich autonomiczne swobody i zakazał publicznego posługiwania się ich językami.

Przed zemstą frankistów nie uratowało ich nawet to, że byli księżmi, a frankiści powstali przeciw Republice m.in. w imię katolicyzmu i Kościoła.

W czasie dyktatury Franco i Kościół czcili swoich męczenników zamordowanych po stronie republikańskiej, ale milczeli o duchownych zabitych przez nacjonalistów. W sobotniej mszy w Vitorii wzięli udział hierarchowie i duchowni baskijscy oraz politycy prawicowej nacjonalistycznej partii baskijskiej PNV. Nie było za to ani jednego przedstawiciela hierachii Kościoła hiszpańskiego spoza Kraju Basków. Nie przybył także nuncjusz apostolski w Hiszpanii.

- Zapewne dlatego, że upomnienie się o pamięć zamordowanych księży więcej ma wspólnego z ideologią nacjonalizmu baskijskiego niż z duchem chrześcijaństwa - uważa publicysta konserwatywnego dziennika "ABC" Ramon Perez Maura. - Episkopat hiszpański woli się od tego dystansować.

- Oczyszczenie pamięci wymaga od wszystkich odwagi i pokory uznania win ze strony tych, którzy mienili się i mienią chrześcijanami - mówił w kazaniu bp Asurmendi. - Pamięć o tych duchownych nie zaginęła nigdy wśród ich bliskich, wiernych ich parafii, księży diecezjalnych i zakonów, do których należeli.

Baskijscy biskupi nie wyjaśnili jednak ani słowem, dlaczego oni sami nie upomnieli się o tę pamięć przez 30 lat hiszpańskiej demokracji, kiedy nikt im tego nie zabraniał. - Może dlatego, że przez 30 lat rządzili w Kraju Basków nacjonaliści z PNV, których biskupi popierali. Krzywdy wojny domowej były rozdziałem przezwyciężonym w życiu publicznym. Ale od dwóch miesięcy w Kraju Basków rządzą socjaliści, ci sami, którzy kilka lat temu uchwalili ustawę o pamięci historycznej i upomnieli się o ofiary wojny domowej po stronie republikańskiej w całej Hiszpanii. Biskupi baskijscy postanowili zrobić im na złość i przypomnieć im, że my też mamy swoich poległych - mówi Ramon Perez Maura.

Ksiądz Santiago Martin z Madrytu widzi jednak w postępowaniu biskupów baskijskich dobre strony: - To świadectwo dojrzałości. Biskupi odczekali 30 lat, bo nie chcieli, by pamięcią historyczną manipulowano w celach politycznych, za rządów nacjonalistów, gdy szalał terror ETA. Papież Paweł VI też nie chciał beatyfikacji duchownych hiszpańskich pomordowanych po stronie republikańskiej, żeby nie mogła tego wykorzystywać dyktatura Franco.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 18 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':