http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kubański reżim próbuje ratować tonącą wyspę

Maciej Stasiński
2009-07-10, ostatnia aktualizacja 2009-07-09 16:03

Zagrożona ruiną gospodarczą dyktatura pozwala lepiej zarabiać swoim poddanym. Zezwala na dodatkową pracę, legalizuje prywatne taksówki, oddaje chłopom ziemię.

Fidel i Raul Castro
Fot. CRISTOBAL HERRERA AP
Fidel i Raul Castro
SERWISY


To, co przez dziesięciolecia od rewolucji 1959 r. było przeżytkiem kapitalizmu i burżuazyjną herezją, znów staje się możliwe. Kubańscy komuniści pod przewodem Raula Castro, brata chorego wodza Fidela, próbują zachęcić lud do pracy i zarabiania pieniędzy, by ratować tonącą gospodarkę.

Kilka dni temu dekret rządu zniósł zakaz pracowania na więcej niż jednym etacie oraz zakaz pracy dla studentów. Teraz każdy Kubańczyk będzie się mógł zatrudnić w kilku miejscach i zarabiać kilka pensji. Nie jest jednak jasne, czy reforma coś da, bo państwowe płace są głodowe (średnio ok. 21 dol.), a zakłady mają wciąż przestoje z braku energii elektrycznej lub surowców. Wielu Kubańczyków ima się rozmaitych zajęć rzemieślniczych lub handlowych na lewo, często sprzedając kradzione towary z państwowych fabryk. Nie wiadomo, czy dekret - zapowiedziany, ale jak na razie nieopublikowany - zalegalizuje także pracę poza sektorem państwowym. Rządowi eksperci mają nadzieję, że tak się stanie. - Gospodarki nieformalnej nie należy mylić z przestępczością. Taka gospodarka powinna być sformalizowana i nie należy jej ścigać jak przestępstwo - uważa politolog Aureli Alonso.

Opozycyjny ekonomista Oscar Espinosa Chepe jest pesymistą: - To posunięcie. teoretycznie pozwala lepiej wykorzystać siłę roboczą, ale praktycznie niewiele da, gdyż praca na państwowym i pensja oficjalna straciły wszelką wartość i siłę motywacyjną.

Rząd jednak pobudza też prace na własny rachunek. Od sześciu miesięcy masowo wydaje zezwolenia na prowadzenie prywatnych taksówek. Dotąd było ich na wyspie 3,5 tys. - w pół roku przybyło drugie tyle, a w kolejce czeka 1300 wniosków. Prywatne taksówki zniknęły krótko po rewolucji w 1959 r.; przywrócono je dopiero po zapaści, która nastąpiła po ustaniu sowieckich dotacji dla Kuby po rozpadzie ZSRR w 1991 r. Jednak w 1999 r. wstrzymano nowe zezwolenia - po wyspie jeździły tylko nieliczne, wcześniej zalegalizowane prywatne taksówki (cudem utrzymywane w ruchu przedrewolucyjne amerykańskie limuzyny i radzieckie łady). Nielegalnych taksówkarzy karano nawet konfiskatą aut.

Od kilku miesięcy w przyspieszonym tempie państwo oddaje też prywatnym rolnikom w wieloletnie użytkowanie leżącą odłogiem państwową ziemię rolną. Od stycznia rząd wydał już prawie 80 tys. działek o powierzchni 690 tys. ha. W sumie chce oddać 1,7 mln ha. Miałoby to odwrócić katastrofalną sytuację: ponad połowa ziemi uprawnej na wyspie leży odłogiem, z zagranicy sprowadza się ok. 80 proc. żywności.

Na razie nie sposób ocenić, jakie skutki przyniesie ta "kontrareforma rolna", gdyż z powodu ogromnej biurokracji przekazywanie ziemi trwa bardzo długo, brakuje nasion, narzędzi i nawozów, zaś handel płodami rolnymi wciąż jest ściśle reglamentowany przez państwo. Jednak rząd utrzymuje, że uprawia się już dwie trzecie oddanej ziemi.

Światowy kryzys gospodarczy oraz zapaść skrajnie upaństwowionej gospodarki sprawi, że PKB Kuby w tym roku będzie bliski zera lub spadnie.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 18 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':