http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Hiszpania spiera się o sektor barowy

Maciej Stasiński
2009-06-23, ostatnia aktualizacja 2009-06-23 00:33

Rząd chce zamknąć chiringuitos, plażowe bary istniejące od lat. - Chiringuitos to część hiszpańskiej tożsamości - oświadczył przywódca opozycyjnej prawicy

Bary, których można się napić piwa, wina czy coca-coli oraz zjeść świeże ryby lub morskie żyjątka wprost na plaży po wyjściu z wody, od dziesięcioleci są w Hiszpanii składnikiem nadmorskiego krajobrazu i wakacyjnego trybu życia turystów. Jest ich kilka tysięcy, dają zatrudnienie, głównie latem, setkom tysięcy ludzi.

Roczny obrót chiringuitos idzie w miliardy euro i w kraju o tak długiej linii brzegowej i niezliczonych plażach czyni z nich ważną gałąź gospodarki. Tylko w Andaluzji jest ich ponad 800, dają zatrudnienie 40 tys. ludzi i zarabiają 600 mln euro.

Tymczasem dwa miesiące temu socjalistyczny rząd postanowił zrobić z chiringuitos porządek. W ustawie o terenach nadbrzeżnych rząd ograniczył powierzchnię barów do 150 m kw. (w tym 100 m powierzchni zamkniętej i 50 m tarasu). Jeden bar od drugiego musi być oddalony o co najmniej 200 metrów, wszystkie zaś powinny wyprowadzić się z plaży na jej obrzeża, by nie ograniczały "przestrzeni publicznej", czyli nie przeszkadzały plażowiczom. Nowa ustawa wymagała od właścicieli odnowienia przyznawanych na 15 lat licencji i groziła eksmisją tym, którzy do lata nie będą mieli papierów w porządku.

Przedsiębiorcy w Katalonii, Walencji, Murcii, Andaluzji, Galicii, Kantabrii, Kraju Basków zagotowali się. Krzyk podniosła opozycja. - Chiringuitos to część hiszpańskiej tożsamości narodowej - oświadczył przywódca prawicy Mariano Rajoy i złożył w parlamencie projekt rezolucji zmuszającej rząd do automatycznego przedłużenia wszystkich licencji właścicielom plażowych barów.

Rezolucja przepadła, ale rząd zaczął łagodzić plany. Zaprzeczył, by dążył do zniszczenia chiringuitos, stwierdził że chodziło jedynie o uregulowanie ich sytuacji prawnej oraz uporządkowanie publicznych plaż.

Kryzys gospodarczy, który przyniósł Hiszpanii przeszło 4-mln bezrobocie, oraz lato, gdy do Hiszpanii ciągną miliony turystów, skłoniły rząd do zawieszenia reformy. Bary plażowe na razie dostały odroczenie wyroku do jesieni.

Ale negocjacje o ich ostatecznym losie trwają. Właściciele nie zgadzają się na usunięcie barów z plaż poza pas piasku. Dowodzą, że bary na piasku plażowiczom nie przeszkadzają, a uciążliwsze będzie dla nich chodzenie kilkaset metrów poza plażę w poszukiwaniu czegoś do wypicia i smażonej sardynki. Domagają się licencji nie na 15, lecz na 30 lat. Zgadzają się na maksymalną powierzchnię zamkniętą 150 metrów kwadratowych, ale chcą dodatkowo 100 metrów tarasu.

Wobec oporu właścicieli rząd zrezygnował z hurtowego rozwiązania dla całego kraju i przystąpił do szczegółowej inwentaryzacji barów. Najprawdopodobniej zgodzi się na pozostawienie części barów na piasku, inne odepchnie od brzegu, a jeszcze inne umieści na samym obrzeżu plaż, by turyści mieli do nich jak najbliżej.

Ofiarą nowego prawa padł dotąd co najmniej jeden bar - sławny w całej okolicy Eduardo na plaży Tres Piedras w miejscowości Chipiona w prowincji Kadyks właśnie został zburzony. Właściciel miał szczęście. Co prawda musiał się wynieść z plaży na bulwar nadmiejski, ale tylko trzydzieści metrów dalej, gdzie dostał nowy lokal. Ale i tak uronił łzę, widząc, jak buldożery burzą bar, który zbudował w 1968 roku.

Polityczna historia Włodzimierza Cimoszewicza:

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':