http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kolumbijska armia odbija najsławniejszą zakładniczkę terrorystów z FARC

Maciej Stasiński
2008-07-03, ostatnia aktualizacja 2008-07-02 23:23

Była kandydatka na prezydenta Kolumbii Ingrid Betancourt jest wolna po sześciu latach. Razem z nią komandosi odbili trzech Amerykanów i 11 innych jeńców

Ingrid Betancourt jeszcze jako zakładniczka FARC - zdjęcie z listopada 2007 r.
Fot. AP
Ingrid Betancourt jeszcze jako zakładniczka FARC - zdjęcie z listopada 2007 r.
Ta wiadomość sparaliżowała wczoraj wieczorem kolumbijski internet. Stacje TV od Buenos Aires do Nowego Jorku przerwały program, a prezydent Francji wydał specjalne oświadczenie.

Betancourt była najsławniejszym przetrzymywanym dziś gdziekolwiek na świecie zakładnikiem, a trzej Amerykanie byli najdłużej przetrzymywanymi w ostatnich latach zakładnikami z tego kraju.

Wieść o akcji komandosów i uwolnieniu grupy najważniejszych zakładników FARC-u triumfalnie obwieścił minister obrony Kolumbii Juan Manuel Santos. Wojskowi wytropili obozowisko FARC w dżungli w prowincji Guaviare na południowym wschodzie kraju. Tam przetrzymywani byli zakładnicy, których FARC usiłował wymienić na swych pojmanych w walkach członków.

Według ministra agenci wywiadu przeniknęli w szeregi najwyższego dowództwa FARC i przeprowadził brawurową akcję przechwycenia transportu najpilniej strzeżonych zakładników.

Lokalny komendant FARC osobiście miał ich przewieźć helikopterem do innego obozu głównego dowódcy FARC Alfonso Cano. Helikopter pilotowali jednak rządowi agenci, którzy pojmali komendanta i jego zastępcę, uprowadzili zakładników i odwieźli całą grupę prosto do bazy wojskowej w stolicy prowincji San Jose de Guaviare.

Kilkunastu partyzantów eskortujących zostało celowo puszczonych wolno. Mają oni teraz przekonać swych dowódców, by dali za wygraną i uwolnili pozostałych zakładników. FARC wciąż przetrzymuje około 700 osób, w tym grupę 45 najważniejszych zakładników przeznaczonych na wymianę.

Najpomyślniejszą wieścią jest to, że jeńcom nie spadł w czasie akcji włos z głowy. Wszyscy są cali i zdrowi na tyle, na ile zdrowi mogą być ludzie przez długie lata włóczeni po dżungli, więzieni w ciężkich tropikalnych warunkach, schorowani trzymani w klatkach i skuci łańcuchami dzień i noc.

Rok temu w akcji odbicia 11 uprowadzonych do lasu lokalnych polityków komendanci FARC zbiegli, wcześniej zabijając wszystkich zakładników.

Minister ujawnił, że wytropienie ruchomego obozowiska FARC, gdzie trzymano Betancourt, zabrało armii ponad rok. - Wzywamy teraz wszystkich dowódców FARC, by nie dali się zabić, uwolnili pozostałych zakładników oraz nie poświęcali swoich żołnierzy - zakończył Santos.

Wśród uwolnionych jeńców jest Ingrid Betancourt, Kolumbijka z francuskim paszportem, którą FARC uprowadził do dżungli w 2002 r. w trakcie kampanii wyborczej, w której ubiegała się o prezydenturę. O jej uwolnienie walczyła nie tylko jej rodzina, ale także kolejni prezydenci Francji Jacques Chirac i Nicolas Sarkozy.

I to dlatego jej los, bardziej niż pozostałych mało znanych poza Kolumbią zakładników, przełamał barierę obojętności, jaka w światowych mediach od lat otaczała niewinne ofiary FARC toczącej wojnę domową z państwem od ponad 40 lat.

Światowa opinia publiczna poznała jej losy m.in. z przejmujących listów, jakie od czasu do czasu terroryści przekazywali rodzinie i mediom. Szczegóły jenieckiej gehenny Betancourt, która kilka razy próbowała uciekać z niewoli, ujawniali także współwięźniowie, którzy uciekli z niewoli lub zostali uwolnieni.

"Jestem w fatalnym stanie" - pisała Ingrid do matki. - "Nie jem. Wypadają mi włosy. Mamusiu, jestem wykończona, mam dosyć tej męki. Po sześciu latach nie jestem taka silna, taka odporna, taka dzielna ani taka inteligentna, jak myślałam. Starałam się walczyć, uciekać, ocalić nadzieję. Ale, mamusiu, ja już nie mogę".

Jeden z jeńców Luis Eladio Perez widział ją ostatni raz 4 lutego w leśnym obozie. - Jest z nią bardzo źle - mówił. Jego towarzyszka niewoli Gloria Polanco potwierdziła, że Betancourt grozi śmierć.

Sama Polanco odzyskała wolność po sześciu latach niewoli. Jej mąż sprzedał cały majątek, by wykupić ją oraz ich dwoje dzieci. Komendanci FARC okup wzięli, dzieci wypuścili, ale Glorię zatrzymali, a jej męża zastrzelili.

Wraz z Betancourt uwolnieni zostali trzej Amerykanie, którzy pomagali armii kolumbijskiej walczyć z plantacjami koki. Ich samolot rozbił się pięć lat temu w puszczy, załoga została porwana i włączona do grupy najcenniejszych jeńców. Uratowanych zostało także 11 żołnierzy i policjantów pojmanych w walkach.

Odbicie z rąk armii partyzanckiej FARC (Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii) piętnościorga jeńców to największy dotąd sukces kolumbijskiej armii. Oraz osobisty triumf prezydenta Alvaro Uribe, który sześć lat temu, gdy po raz pierwszy obejmował urząd prezydenta, zerwał z polityką obłaskawania potężnej armii FARC, wówczas panującej na około połowie terytorium kraju i wypowiedział terrorystom totalną wojnę.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':