Przyznanie cennej Nagrody im. Andrieja Sacharowa ludziom Memoriału - Ludmile Aleksiejewej, Siergiejowi Kowalowowi i Olegowi Orłowowi - to ten drugi przypadek.
Należy im gratulować. Ale przede wszystkim - podziękować. Mało kto -tak jak oni i Memoriał -pozwala dziś wierzyć w Rosję, w to, że jej wielkie humanistyczne tradycje wciąż trwają.
Kiedy tu, w Moskwie, słyszysz spikera zapewniającego, że winę za wybuch II wojny światowej ponosi Polska, a ktoś, pewnie Niemcy, rozstrzelał w Katyniu "polskich przestępców", nie możesz nie wspomnieć, że to właśnie ludzie Memoriału żądają przed sądami moskiewskimi potępienia Stalina i rehabilitacji Polaków pomordowanych przez NKWD.
Nasi przyjaciele Moskale to ludzie wielkiego ducha. Aleksiejewa, choć przekroczyła osiemdziesiątkę i trudno jej się poruszać, chodzi w pierwszym szeregu moskiewskich demonstracji upominających się o prawa krzywdzonych przez władze. Orłow, choć mu grożą i zabijają współpracowników, niezłomnie broni przed przemocą mieszkańców Kaukazu. A Kowalow to godny dziedzic tradycji takich wielkich Rosjan jak Aleksander Hercen czy Andriej Sacharow.
Laureatom i Memoriałowi powinniśmy życzyć, żeby Komitet Noblowski zdobył się wreszcie na odwagę i przyznał im Pokojową Nagrodę. Memoriał od lat do niej pretenduje i od dawna na nią zasłużył.
Źródło: Gazeta Wyborcza