http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Chcecie Polaka? Oddajcie naszych

Wojciech Jagielski
2008-10-14, ostatnia aktualizacja 2008-10-14 21:45

Wiemy już, czego chcą pakistańscy porywacze w zamian za wypuszczenie polskiego inżyniera. Nagranie z oświadczeniem Polaka talibowie przesłali do jednej z pakistańskich gazet.

Miejscowość Pind Sultani, w której znaleziono ostrzelany samochód zamordowanego Polaka
Fot. Google Maps
Miejscowość Pind Sultani, w której znaleziono ostrzelany samochód zamordowanego...
Pakistańscy policjanci oglądają samochód, który ostrzelali porywacze polskiego inżyniera
Fot. Ghulam Shabbir AP
Pakistańscy policjanci oglądają samochód, który ostrzelali porywacze polskiego...
Piotr Stańczak
Fot. dawn.com
Piotr Stańczak
Ubrany w tradycyjny pakistański strój Piotr Stańczak (jego nazwisko ujawniła wczoraj pakistańska gazeta) odczytuje przed kamerą oświadczenie. Ktoś podstawia mu mikrofon, ktoś inny stoi z tyłu, trzymając wymierzony mu prosto w plecy karabin. Tak wygląda firm, który trafił do gazety "Dawn".

- Film jest krótki, trwa kilka minut. Polak odczytuje oświadczenie po angielsku i po polsku - opowiada nam dziennikarz Abdul Sami Paracha z "Dawn", który dostał taśmę. - Polak mówi, że ocali go spełnienie żądań pakistańskich talibów, którzy chcą uwolnienia 110 towarzyszy broni z pakistańskich więzień. Słowa Polaka potwierdza jeden z talibów, dodając że jeżeli ich żądanie nie zostanie spełnione, Polak straci życie - dodaje Abdul.

Jego zdaniem te żądania są niemożliwe do spełnienia. Według Abdula pakistański rząd już zadecydował, że nie wypuści talibów z więzień, bo wśród nich jest kilku znaczących talibów, a większość brała udział w walkach z pakistańską armią.

Talibowie, za których porywacze chcą wymienić zakładnika, wpadli podczas walk w pasztuńskiej krainie Badżaur, dolinie Swat oraz w regionie Darra Adam Khel na pograniczu afgańsko-pakistańskim.

Właśnie w okolicach Darra Adam Khel, w wiosce Pind Sultani w powiecie Attock, porwany został pod koniec września polski inżynier. Stańczak pracuje dla krakowskiej firmy Geofizyka i wraz z 19 innymi geologami prowadzi poszukiwania złóż ropy naftowej i gazu ziemnego.

Odkąd w graniczących z Afganistanem pakistańskich prowincjach Granicznej i w Beludżystanie wybuchła wojna między miejscowymi talibami a rządowym wojskiem, zachodnie firmy wycofały stamtąd pracowników. Oprócz Geofizyki w Pakistanie działają jeszcze dwie polskie firmy - Poszukiwania Nafty i Gazu oraz Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Po porwaniu Stańczaka Geofizyka ewakuowała pracowników z Pakistanu.

W zasadzce na Polaka zginęli jego pakistański kierowca, pomocnik i ochroniarz. Talibowie twierdzą, że po porwaniu przewieźli Polaka łodzią przez rzekę Indus do regionu Kohat, a stamtąd dalej, na niepodlegające niczyjej władzy afgańsko-pakistańskie pogranicze zamieszkane przez wolne plemiona pasztuńskie.

Według gazety "Dawn" Polak znajduje się w rękach talibów z okolic Darra Adam Khel, miasteczka słynnego z rusznikarni i bazarów broni, na których można kupić praktycznie każdy pistolet, karabin czy bazookę podrobioną przez miejscowych majstrów.

W regionie Darra Adam Khel i Kohatu toczyły się w ostatnich miesiącach zaciekłe walki między talibami i wojskiem, które w końcu wzięło górę. Od sierpnia walki przeniosły się do pobliskiego Badżauru, do Dir i w dolinę Swat. Tylko w poniedziałek zginęło tam ponad 50 bojowników.

Zapatrzeni w afgańskich talibów pakistańscy talibowie zjednoczyli się w zeszłym roku w jedno ugrupowanie, na którego przywódcę wybrali Bajtullaha Mehsuda, przywódcę talibów z Północnego Waziristanu. W przeciwieństwie do zdyscyplinowanych i zjednoczonych rodaków z Afganistanu znani z kłótliwości, zdradzieckości i niezależności Pasztunowie z Pakistanu nie potrafią jednak stworzyć zgodnego przymierza.

Pakistańscy talibowie nie są więc scentralizowanym ugrupowaniem, lecz raczej konfederacją partyzanckich wojsk z poszczególnych dolin i plemion, a jedynym, co je łączy, jest gorliwa pobożność, nieufność wobec obcych oraz wrogość do rządu z Islamabadu.

Wieść, że polski inżynier został porwany przez talibów, ogłosił rzecznik talibów z doliny Swat. Talibowie ze Swatu przyznali się też do porwania w sierpniu i przetrzymywania do dziś dwóch geologów z Chin.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':