http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Co prezydent Sudanu powie w Darfurze

Wojciech Jagielski
2008-07-24, ostatnia aktualizacja 2008-07-23 16:31

Marszałek polny Omar Hassan Ahmed al Baszir, prezydent Sudanu oskarżany o zbrodnie wojenne w Darfurze, przybył w środę z gospodarską wizytą do ogarniętej wojną prowincji. Obawiając się, że jako ciężar dla innych generałów z rządzącej junty może zostać przez nich obalony, próbuje się targować o swe bezpieczeństwo

Prezydent Sudanu Omar al-Baszir
Fot. ABD RAOUF AP
Prezydent Sudanu Omar al-Baszir
ZOBACZ TAKŻE
Do Darfuru al Baszir zabrał ze sobą samolot pełen ambasadorów i zagranicznych dziennikarzy. W Chartumie uznano to za zapowiedź ważnego oświadczenia, jakie prezydent miałby wygłosić w którymś z trzech miast: el Faszer, Njali i el Dżenainie.

Tydzień temu prokurator Międzynarodowego Trybunału Karnego oskarżył Sudańczyka o zbrodnie wojenne i wezwał sędziów trybunału, by rozesłali za nim listy gończe. Trzech sędziów ma sto dni na decyzję. Nakaz aresztowania al Baszira byłby pierwszym przypadkiem ścigania urzędującego szefa państwa.

Rozwścieczony Sudańczyk odrzucił oskarżenia i zapowiedział, że jeśli haski Trybunał roześle listy gończe, każe wynosić się żołnierzom wojsk pokojowych ONZ nie tylko z Darfuru, ale i z południa kraju, gdzie przed trzema laty udało się przerwać trwającą prawie pół wieku wojnę domową.

W Darfurze zaczęły się mnożyć napady na żołnierzy wojsk pokojowych, a w Chartumie wielotysięczne tłumy wyległy na ulice, by złorzeczyć Trybunałowi. Butny Sudańczyk nie obawiał się ani listów gończych, ani nawet sankcji, na które nie zgodzą się zasiadające w Radzie Bezpieczeństwa Rosja, a zwłaszcza Chiny, które sprzedają mu broń na wojny domowe.

Al Baszirowi zrzedła mina, gdy w Chartumie rozeszły się plotki, że inni generałowie z rządzącej od 1989 r. junty zamierzają się go pozbyć i w ten sposób uniknąć międzynarodowego potępienia i ostracyzmu. Al Baszir takich pogłosek nie może lekceważyć. Sam wszakże, gdy w latach 90. oskarżano go o wspieranie terroryzmu (gościł w Sudanie Osamę ben Ladena), najpierw wydał Francuzom ukrywającego się w Chartumie sławnego zabójcę "Szakala", a następnie, by przypodobać się Amerykanom, pozbył się z rządu i uwięził Hassana Abdullaha al Turabiego, jednego z najważniejszych w tamtych latach orędowników świętej wojny.

Sudańczyk zaczął podejrzewać, że to wrogi mu Zachód wpadł na pomysł, by oskarżyć go o zbrodnie wojenne, podbuntować przeciwko niemu dworzan i wywołać przewrót pałacowy.

Wspierany przez Unię Afrykańską i Ligę Państw Arabskich, które zgodnie uznały oskarżenie go o zbrodnie wojenne za zagrożenie dla pokoju, zaczął zabiegać w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, by kazała "zamrozić" na 12 miesięcy (z możliwością przedłużania na kolejne lata) wszelkie skierowane przeciwko niemu procedury prawne przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym. Potrzebne jest poparcie co najmniej 9 z 15 członków Rady Bezpieczeństwa i zgodna akceptacja pięciu stałych członków: USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Rosji i Chin.

Poparcia Chińczyków i Rosjan może być pewny. Państwa zachodnie chce skusić złożoną we wtorek obietnicą, że wszystkich oskarżanych o zbrodnie w Darfurze gotów jest sądzić w Chartumie w obecności zagranicznych obserwatorów. Zachodni dyplomaci ONZ twierdzą, że Zachód gotów będzie odstąpić od oskarżania i ścigania al Baszira, jeśli ten wyda haskiemu Trybunałowi swojego ministra Ahmeda Mohammeda Haruna i wodza prorządowych arabskich milicji "dżandżawidów" Alego "Kuszejba". Tych dwóch rok temu Trybunał oskarżył o zbrodnie wojenne w Darfurze i rozesłał za nimi listy gończe.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':