http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Dziennikarze >  Mariusz Zawadzki

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

Polski MSZ nie wyklucza, że przyjmiemy irackich uchodźców

Mariusz Zawadzki
2007-07-27, ostatnia aktualizacja 2007-07-26 17:14

Na konferencji w Ammanie Jordania i Syria zaapelowały do społeczności międzynarodowej o pomoc w utrzymaniu ponad dwóch milionów Irakijczyków, którym udzieliły schronienia

Na Bliskim Wschodzie mamy do czynienia z potężnym kryzysem humanitarnym, który zagraża stabilności całego regionu - twierdzili obecni na konferencji w Ammanie przedstawiciele ONZ. Szacują oni, że co miesiąc z kraju ucieka około 50 tysięcy Irakijczyków. Od obalenia Saddama w 2003 r. Syria przyjęła 1,4 mln irackich uchodźców, Jordania - 750 tys., Liban - 200 tys., Egipt - 200 tys.

- Problem był dotąd lekceważony przez społeczność międzynarodową - mówił Craig Johnstone, wicekomisarz ONZ ds. uchodźców. Oprócz niego i przedstawicieli krajów dotkniętych powodzią Irakijczyków w Ammanie konferowali wysłannicy z Bagdadu, Waszyngtonu, Teheranu i Moskwy.

Jordania i Syria chciały gwarancji, że uchodźcy kiedyś wrócą do Iraku albo zostaną przesiedleni gdzie indziej. Irakijczycy są dla nich wielkim obciążeniem: nie mogą znaleźć pracy, a oszczędności z którymi przyjechali zaczynają się wyczerpywać. Szkoły są już tak przepełnione, że część irackich dzieci w ogóle nie uczy się. Jordania szacuje, że utrzymanie uchodźców kosztują ją rocznie miliard dolarów.

- Nasze wydatki na bezpieczeństwo nigdy nie były tak wysokie - wyliczał wczoraj wiceszef jordańskiego MSW Muchejmar Abu Dżamus. Boi się on, że porachunki szyitów i sunnitów, w których co miesiąc giną w Iraku tysiące ludzi, przeniosą się także na teren Jordanii.

Terroryzm przywędrował tu z Bagdadu już dwa lata temu. Jesienią 2005 r. kilku Irakijczyków przeprowadziło serię samobójczych zamachów w luksusowych hotelach w Ammanie. Tysiące zaszokowanych mieszkańców stolicy wyszło na ulice, żeby zaprotestować przeciw terroryzmowi.

ONZ rocznie daje wydaje na wszystkich zbiegów z Iraku 123 mln dolarów. Pieniądze te wystarczą tylko na podstawowe potrzeby, jak szczepionki dla dzieci czy schronienie dla bezdomnych.

Amnesty International zaapelowała wczoraj do USA i krajów UE, żeby przyjęły część irackich uchodźców. Jej zdaniem szczególnie Amerykanie, którzy dokonali inwazji w 2003 r., powinni poczuwać się do odpowiedzialności za jej katastrofalne skutki. Tymczasem w zeszłym roku do USA wyemigrowało zaledwie 202 Irakijczyków. W tym roku Departament Stanu obiecał przyjąć 7 tys., ale dotąd wydał zaledwie sto kilkadziesiąt wiz imigracyjnych.

Waszyngton robi uniki z dwóch zasadniczych powodów: po pierwsze - obawia się zwiększonego ryzyka zamachów w USA, po drugie - masowe przyjęcie uchodźców byłoby równoznaczne z przyznaniem się, że iracka misja skończyła się klęską. Amerykańscy żołnierze, którzy cztery lata temu zdobywali Bagdad mieli tam stworzyć stabilną demokrację, a nie piekło, z którego ucieka każdy, kto tylko może.

Tydzień temu wycofujący się z Iraku Duńczycy zabrali ze sobą wszystkich swoich irackich współpracowników z rodzinami (około 200 osób), którzy byliby celem rebeliantów jako "kolaboranci". Przykład ten podziałał mobilizująco na Amerykanów. Dwa dni później ambasador USA w Bagdadzie zaapelował do swojego rządu o przyznanie wiz imigracyjnych irackim pracownikom swojej placówki. - Są tak zagrożeni, że jeśli nie damy im jakiejś nadziei na przyszłość, uciekną i zostanę bez pracowników - argumentował.

Polscy żołnierze w Iraku, pytani przez "Gazetę" o los swoich irackich współpracowników, odsyłają do polityków w Warszawie. - Nic nie słychać na temat daty naszego wycofania z Iraku, dlatego na tę chwilę nie ma żadnej decyzji - mówi "Gazecie" rzecznik MSZ Robert Szaniawski. - Ale nie wykluczamy, że postąpimy tak jak Duńczycy.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów