Planowane jest odseparowanie także kilku innych dzielnic, choć sprzeciwiają się temu mieszkańcy.
Wjazd i wyjazd z dzielnicy Adamija, bastionu sunnickich rebeliantów, będzie możliwy tylko przez kilka punktów kontrolnych. Między nimi do końca kwietnia ma stanąć mur z betonowych płyt, wysoki na cztery metry, który odseparuje sunnitów od reszty miasta.
- Naszym celem jest zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom, a nie dzielenie Bagdadu na sunnitów i szyitów - wyjaśniał wczoraj gen. John Campbell, dowódca trwającej od dwóch miesięcy operacji oczyszczania irackiej stolicy z rebeliantów i nielegalnych szyickich milicji.
Od roku w głąb Adamii zapuszczają się szyickie bojówki z sąsiedniego Miasta Sadra, dzielnicy szyickiej biedoty, żeby mścić ofiary bombowych zamachów. Mordują najczęściej nie sunnickich rebeliantów, którzy potrafią się ukryć czy obronić, ale bezbronnych cywilów. Obie dzielnice niemal codziennie ostrzeliwują się z moździerzy.
Jesienią mieszkańcy Adamii powołali do życia specjalną ochotniczą milicję, która nocami patroluje ich dzielnicę i nie wpuszcza obcych. Służą w niej wszyscy mężczyźni, którzy potrafią obchodzić się z kałasznikowem, od kilkunastolatków do starców.
Amerykański mur ma nie tylko uchronić Adamiję przed szyickimi szwadronami śmierci, ale także utrudnić działanie sunnickim rebeliantom, którzy tutaj mają swoje kryjówki. W kolejce na zamurowanie czekają kolejne dzielnice Bagdadu. - Wybraliśmy te, w których poziom przemocy jest najwyższy - mówił gen. Campbell. Murami zostaną oddzielone też bazary, na których najczęściej wybuchają bomby.
Amerykanie twierdzą, że działają w porozumieniu z przywódcami lokalnych społeczności. Ale pomysł muru spotyka się w Bagdadzie z powszechną krytyką.
Mieszkańcy Adamii mówią dziennikarzom, że ich dzielnica staje się wielkim więzieniem. Mieszkańcy innych dzielnic narzekają, że całe miasto stanie się wkrótce powikłanym labiryntem murów. - To katastrofa - mówi Adnan Dulajmi, przywódca sunnickich deputowanych w parlamencie. - Amerykanie stosują wobec Adamii zasadę odpowiedzialności zbiorowej! Mijają cztery lata okupacji, a murów jest każdego dnia więcej - dodaje.
Istotnie, mieszkańcy Bagdadu przyzwyczajeni są do widoku murów z wysokich betonowych płyt. Oddzielają one Zieloną Strefę, gdzie znajdują się budynki rządowe i ambasada USA, oddzielają większość posterunków policji, siedzib partii politycznych i innych budynków narażonych na ataki bombowe. Dotąd nigdy jednak nie oddzielały całej dzielnicy mieszkalnej.
Mury mają zapobiec wzajemnemu mordowaniu się szyitów i sunnitów, dwóch największych grup religijnych w Iraku, choć ofiarami wszechobecnej przemocy padają też mniejszości religijne. Wczoraj pod Mosulem na północy kraju rebelianci przeprowadzili egzekucję 23 jazydów, czyli przedstawicieli mniejszości religijnej liczącej około pół miliona wyznawców.
Sprawcy zatrzymali na szosie autobus z robotnikami wracającymi z fabryki odzieżowej. Potem oddzielili jazydów od reszty pasażerów i rozstrzelali ich na poboczu drogi.
Źródło: Gazeta Wyborcza