http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prawybory w Karolinie Południowej: Dylemat Republikanów

Mariusz Zawadzki, Charleston, Karolina Południowa
2012-01-21, ostatnia aktualizacja 2012-01-20 20:38

Romney, czyli uniki podatkowe i tajne konta na Kajmanach, albo Gingrich, czyli kochanki i luźne związki? Na kogo postawią zwolennicy prawicy z Karoliny Południowej, którzy wybierają dziś rywala dla prezydenta Obamy.

Kandydaci prawicy - od lewej Rick Santorum, Mitt Romney, Newt Gingrich i Ron Paul - słuchają hymnu przed debatą w CNN
Fot. JASON REED REUTERS
Kandydaci prawicy - od lewej Rick Santorum, Mitt Romney, Newt Gingrich i Ron...
Samobójczy marsz Republikanów - tak Charles Krauthammer, guru amerykańskiej prawicy, podsumował w "Washington Post" kampanię przed sobotnim głosowaniem. I dodał, że bez względu na to, kto wygra w sobotę, prawdziwym zwycięzcą będzie Barack Obama.

Karolina Południowa jest trzecim stanem - po Iowa i New Hampshire - w którym Partia Republikańska przeprowadza prawybory przed listopadowymi wyborami prezydenckimi. Ale może najważniejszym ze wszystkich 50 stanów, bo wszyscy republikańscy kandydaci, którzy tutaj wygrywali od 1980 r., zdobywali potem nominację prezydencką.

Przy okazji Karolina Południowa cieszy się wyjątkowo złą sławą, bo walczy się tutaj o głosy bez pardonu. Doświadcza tego Mitt Romney, tegoroczny faworyt wyścigu Republikanów. Rywale oskarżyli go, że ogromnego majątku (ok. 250 mln dol.) dorobił się na nieszczęściu zwykłych Amerykanów. Firma Bain Capital, którą założył w latach 80., kupowała inne przedsiębiorstwa, przeprowadzała ich restrukturyzację, co czasem oznaczało grupowe zwolnienia, po czym sprzedawała je z zyskiem. - Jestem za kapitalizmem, ale tego nie można nazwać tradycyjnym kapitalizmem - mówi Newt Gingrich, były przewodniczący Izby Reprezentantów, który jest najgroźniejszym przeciwnikiem Romneya.

Sprawa Bain Capital wróciła podczas czwartkowej debaty kandydatów w CNN, ostatniej przed głosowaniem. Romney jak zawsze tłumaczył, że wiele przedsiębiorstw dzięki niemu nie zbankrutowało, teraz prosperuje i zatrudnia tysiące ludzi. Ale - już po raz drugi w ostatnich dniach - pogrążył się w kwestii podatków.

- W 1968 r. pana ojciec kandydował na prezydenta i ujawnił swoje zeznania podatkowe z 12 lat wstecz. Wprowadził standard, którego potem trzymali się inni. Czy pan pójdzie jego śladem? - zapytał prowadzący debatę John King z CNN. - Być może - odpowiedział z wymuszonym śmiechem Romney, co początkowo wywołało na sali wesołość, ale szybko przerodziła się ona w głośne gwizdy i buczenie.

Jego wstydliwość wynika z tego, że płaci tylko 15 proc. podatku, znacznie mniej niż przeciętna amerykańska rodzina, choć stawka dla najbogatszych wynosi w USA 35 proc. Milionerzy często korzystają ze zniżek i ulg, m.in. z niższych stawek od zysków kapitałowych. Romney podkreśla, że wszystko jest zgodne z prawem. - Nie zamierzam przepraszać za to, że odniosłem sukces! - mówił w CNN.

Telewizja ABC odkryła jednak, że Romney ma od kilku do 25 mln dol. w funduszach emerytalnych na Kajmanach, karaibskich wyspach znanych jako raj podatkowy. Bain Capital od dawna lokuje tam część swoich funduszy. Oczywiście nie po to - jak wyjaśnia - by unikać amerykańskich podatków, tylko żeby przyciągnąć cudzoziemskich inwestorów unikających podatków w swoich krajach.

Kiedy Romney został w 2003 r. gubernatorem Massachusetts, nowymi ustawami próbował zmusić przedsiębiorstwa z tego stanu, żeby nie unikały lokalnego podatku, księgując zyski gdzie indziej. To kolejny argument dla jego krytyków, którzy uważają, że jest sprawnym menedżerem, ale człowiekiem bezideowym.

Afera podatkowa dosięgła Romneya, gdy już niemal sięgał po nominację. W konserwatywnym stanie Iowa, gdzie nie dawano mu szans, zdobył prawie tyle samo głosów co konserwatysta Rick Santorum, a w New Hampshire zdeklasował konkurencję. Karolina Południowa miała rozwiać wszelkie wątpliwości i rzeczywiście, jeszcze w środę Romney był w sondażach 10 proc. przed Gingrichem. W piątek - już kilka procent za nim.

Gingrich również ma problemy - w czwartek w telewizji ABC wystąpiła jego druga żona, z którą zdradzał pierwszą, a którą zdradzał potem z trzecią. Była pani Gingrich oświadczyła, że rzekomy konserwatysta i wzorowy katolik 18 lat po ślubie zaproponował jej "luźny związek". Debata CNN zaczęła się od pytania, czy to prawda. Gingrich potrafił jednak zamienić swoją słabość w siłę - oskarżył "liberalne media", że szukają sensacji i próbują zniszczyć prawdziwych konserwatystów. Jego gniewna odpowiedź wywołała owację tłumu na sali.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 24 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

We wtorek z ''Gazetą'':

  • Palce Lizać
  • Grube dzieci. Tabela
  • Ubezwłasnowolnienie. Poradnik, cz. 1