http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Romney zwycięzcą w New Hampshire, ludzie Obamy zacierają ręce

Mariusz Zawadzki, Waszyngton
2012-01-10, ostatnia aktualizacja 2012-01-11 09:31

Mitt Romney po ogłoszeniu swojego zwycięstwa w New Hampshire
Mitt Romney po ogłoszeniu swojego zwycięstwa w New Hampshire
Fot. JIM BOURG REUTERS

Wypominana przez rywali przeszłość Mitta Romneya, który zarabiał miliony na zwalnianiu ludzi z pracy, nie przeszkodziła mu w miażdżącym zwycięstwie w drugich z kolei prawyborach. Jest on o krok od zapewnienia sobie nominacji prezydenckiej Republikanów już na starcie kampanii

Możliwy kandydat Republikanów na prezydenta, Mitt Romney, przyjmuje gratulacje w New Hampshire
Fot. BRIAN SNYDER REUTERS
Możliwy kandydat Republikanów na prezydenta, Mitt Romney, przyjmuje gratulacje...
Mitt Romney jest na razie najbliżej nominacji na kandydata na prezydenta USA Republikanów
Fot. BRIAN SNYDER REUTERS
Mitt Romney jest na razie najbliżej nominacji na kandydata na prezydenta USA...
Najpoważniejsi dziś republikańscy kandydaci na prezydenta Mitt Romney (z lewej) i Rick Perry podczas debaty w Tampie na Florydzie. Zdjęcie z 12 września
Fot. SCOTT AUDETTE REUTERS
Najpoważniejsi dziś republikańscy kandydaci na prezydenta Mitt Romney (z lewej)...
Stan New Hampshire był drugim w kolei, w którym odbywały się prawybory, które wyłonią rywala dla prezydenta Baracka Obamy. Tydzień wcześniej, w Iowa, mulitmilioner Mitt Romney wygrał zaledwie ośmioma głosami, czyli o 0,007 proc., z byłym senatorem Rickiem Santorum, który przedstawia się jako obrońca rodziny i wartości konserwatywnych. W New Hampshire, gdzie wyborcy mają poglądy bardziej centrowe niż konserwatywne, Romney zdobył we wtorek aż 39 proc. głosów republikańskich wyborców. Drugi w kolejności kongresman Ron Paul z Teksasu miał 23 proc, trzeci - były ambasador USA w Pekinie Jon Huntsman - 17 proc.

Romney czuje się w New Hampshire jak u siebie - ma tutaj letni domek i był gubernatorem sąsiedniego Massachussets. Jest pierwszym Republikaninem od 1976 roku, który wygrał dwie pierwsze rundy prawyborów. Ma też wielkie szanse na zwycięstwo w trzeciej, w Południowej Karolinie, gdzie prowadzi w sondażach, i czwartej, na Florydzie. Taka seria oznaczałaby w zasadzie, że prawybory są rozstrzygnięte na samym starcie.

Jednakże ostatnie godziny przed głosowaniem w New Hampshire były dla Romneya nerwowe, ponieważ rywale w ostatniej chwili rzucili się mu do gardła i wspólnie przedstawiali go jako bezdusznego kapitalistę, który dorobił się na nieszczęściu zwykłych ludzi.

Chodzi o firmę Bain Capital, którą Romney z dwoma wspólnikami założył w 1984 roku przez kilkanaście lat prowadził, a do dziś inkasuje udziały z jej zysków. Wykupywała ona przedsiębiorstwa na skraju bankructwa, przeprowadzała ich restrukturyzację, najczęściej zwalniając część pracowników, a potem sprzedawała ją z zyskiem. - Jak najbardziej jestem za kapitalizmem, ale jeśli ktoś przychodzi, zgarnia twoje miliony dolarów i zostawia cię jako bankruta, to nie jest tradycyjny kapitalizm - mówił Newt Gingrich, były szef Izby Reprezentantów, w telewizji NBC. On nawet nie marzy o wygranej w New Hampshire, zdobył 9 proc. i czwarte miejsce, ile o zemście. Negatywne reklamy, na które sztab Romneya wydał w Iowa 3 mln dolarów, zamieniły Gingricha z faworyta sondaży w kandydata drugiego szeregu. Teraz dostał 5 mln dolarów w prezencie od Sheldona Adelsona, właściciela kasyn w Las Vegas, i zamierza tymi pieniędzmi niszczyć Romneya. Od środy będzie pokazywać półgodzinny film "Mitt Romney przyjeżdża do miasta", w którym występują ludzie zwolnieni z pracy przez Bain Capital.

Nieprzyjemne detale z przeszłości już krążą. - Jedźcie do Gaffney, małego miasteczka w Południowej Karolinie, gdzie Bain Capital splądrowała małą firmę, wyrzuciła na bruk jej 150 pracowników i odjechała z czekiem 20 mln dolarów za usługi menedżerskie! - opowiadał w poniedziałek gubernator Perry (1 proc. w New Hampshire, co stawia jego dalszą kampanię pod poważnym znakiem zapytania).

Romney wspomina Bain Capital inaczej: twierdzi, że zarabiał miliony na ratowaniu miejsc pracy. Dzięki restrukturyzacji wiele firm nie zbankrutowało, a dzięki temu wciąż zatrudniają tysiące ludzi. - Wierzę w prywatną przedsiębiorczość i wolny rynek - podkreśla. Ludzie z jego sztabu dorzucają, że ataków przeciwko kapitalizmowi spodziewali się ze strony Obamy, ale nie od Republikanów. W obronie Romneya i kapitalizmu stanęli kongresmen Paul, libertarianin i zagorzały krytyk amerykańskich wojen, oraz Santorum (w New Hampshire 9 proc., tuż za Gingrichem).

Dopiero w Południowej Karolinie za 11 dni okaże się, czy historia o Bain Capital osłabi Romneya. To praktycznie ostatnia szansa dla jego rywali w prawyborach. W ostatnich dniach Romney popełnił kilka gaf, które dolały oliwy do ognia. W jednej z telewizyjnych debat lekką ręką zaproponował Perry'emu zakład o 10 tys. dolarów w błahej sprawie. Tym sposobem przypomniał widzom, że nigdy nie zaznał "zwykłego życia", w którym nie szasta się takimi sumami - wprawdzie swoje 250 mln dolarów sam zarobił w Bain, ale miał łatwy start, bo jest synem multimilionera. Przedwczoraj stwierdził, że "lubi mieć możliwość zwolnienia kogoś, kto nie spełnia jego oczekiwań". Miał na myśli firmy ubezpieczeniowe, ale cytat został wyrwany z kontekstu i już żyje własnym życiem. Ludzie Obamy, którzy szykują się do batalii wyborczej latem i jesienią, już zacierają ręce.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 17 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

We wtorek z ''Gazetą'':

  • Palce Lizać
  • Grube dzieci. Tabela
  • Ubezwłasnowolnienie. Poradnik, cz. 1