- Dostała to, na co zasłużyła. Ta dziwka ośmieliła się żyć jak Niemka - tak turecki nastolatek w jednym z niemieckich gimnazjów skomentował zabójstwo Hatin Surucu, które w 2005 r. wstrząsnęło Niemcami.
23-letnia Hatin wyszła z domu po telefonie krewnego, który poprosił, żeby wyszła na przystanek. Tam została zastrzelona, za to, że rozwiodła się z wybranym przez rodzinę mężem, za którego wydano ją siłą w wieku 16 lat. Kiedy na dodatek rozpoczęła
studia i związała się z Niemcem, rodzina wydała wyrok i wyznaczyła kata: 18-letni brat kilka razy strzelił jej w głowę. Został skazany na dziewięć lat.
Tylko w ciągu czterech pierwszych miesięcy 2005 r. w Berlinie "honorowo" zamordowano sześć kobiet. Dwie zadźgano na oczach ich dzieci (ku przestrodze), dwie zastrzelono, jedną uduszono, jedną utopiono.
Berlin nie jest wyjątkiem. W 2004 r. dziewczynę z Darmstadt bracia zatłukli kijem hokejowym, bo przespała się z chłopakiem, rok wcześniej w Tybindze ojciec zabił 16-letnia córkę, bo poszła na randkę.
W sumie według obrońców praw kobiet z organizacji Terre des Femmes od 1996 r. w Niemczech w zabójstwach honorowych zginęło co najmniej 40 kobiet.
Zabójstwa honorowe w krajach Bliskiego Wschodu, Południowej Azji czy w Indiach to codzienność. Dziewczyny są mordowane przez ojców, braci i wujów za splamienie honoru rodziny.
Splamić honor można na wiele sposobów - najczęściej przez utratę dziewictwa przed ślubem, przy czym wystarczy samo podejrzenie, że tak się stało. A o to nietrudno - wystarczy spotkać się z chłopakiem poza domem i czujnym spojrzeniem rodziców albo odrzucić wybranego przez nich narzeczonego.
Zdarzają się też morderstwa z jeszcze bardziej błahych powodów, jak zdjęcie hidżabu (muzułmańskiej chusty) czy zbyt swobodny styl życia.
Zabójstwa honorowe nie mają żadnych źródeł w islamie. Koran przewiduje kary za cudzołóstwo rozumiane jako zdrada i wszelki seks pozamałżeński, jednak Allah nakazał muzułmanom karać oboje sprawców, i to wyłącznie wtedy, jeśli cudzołóstwo zostało potwierdzone przez czterech męskich świadków.
Jednak praktyka jest zupełnie inna. Czasem do zniesławienia dziewczyny, a przez to całej rodziny, wystarczy jej zdjęcie w telefonie komórkowym chłopaka albo zadedykowana jej piosenka w
radiu.
Zabiłeś? Odetchnij, zapal sobie Ponieważ zabójstwa honorowe wywodzą się z dawnych tradycji plemiennych, a nie muzułmańskich, nie pomaga potępianie ich przez religijne autorytety świata islamu. Wśród społeczeństw Bliskiego Wschodu, Azji Południowej czy Indii panuje niemal pełne społeczne przyzwolenie na takie morderstwa.
Informacje o nich są kwitowane małymi notkami w lokalnej prasie, a zapytani o opinię mieszkańcy Kairu, Damaszku czy Stambułu bez wahania odpowiadają: jeśli splamiła honor rodziny, zasłużyła na śmierć.
Nawet młodzi, dobrze wykształceni ludzie, pytani, co zrobiliby, gdyby ich siostra uciekła z chłopakiem, mówią, że byliby gotowi zabić. - Wiem, że ty tego nie rozumiesz, ale dla nas kobieta to nasz honor. Jeśli go splami, nie mamy wyjścia, bo mężczyzna bez honoru jest nikim. - tłumaczy mi Muhammad, informatyk z Damaszku. - Nie wyobrażam sobie, żebym mógł zabić siostrę, ale też nie wiem, jak miałbym dalej żyć, gdyby zrobiła coś takiego rodzinie - mówi.
Zaher, właściciel restauracji w centrum miasta, przekonuje mnie, że także dla sprawców takie zabójstwa to trudna sprawa. - Myślisz, że łatwo jest zabić siostrę albo córkę? To prawdziwy koszmar, ale czasem po prostu inaczej się nie da.
Zabójstwo zwykle jest popierane przez całą rodzinę, także kobiety. Do wykonania zadania wybiera się najmłodszego brata ofiary, bo jako nieletni dostanie mniejszą karę. Jednak nawet dorosłemu zabójstwo zwykle uchodzi prawie na sucho - idzie do więzienia na kilka miesięcy, czasem wystarczy grzywna.
Za to po wyjściu z więzienia dla rodziny i znajomych jest prawdziwym bohaterem. Według Human Rights Watch w krajach muzułmańskich "kiedy taki człowiek zgłasza się na policję, nie ma się czego bać. Policjant, poklepie go po ramieniu i da mu papierosa, żeby się uspokoił".
Różne imiona, te same historie W Nowy Rok
policja w Dallas znalazła w taksówce ciała dwóch dziewczynek - Sary i Aminy. Na razie nie wiadomo, kto je zastrzelił, ale ich ojciec, Egipcjanin z pochodzenia, Jasir abd as Said uciekł i jest poszukiwany listem gończym.
Ciotka dziewczynek Gail Gartrell twierdzi, że Said zawsze bił córki, a w ostatnie święta ich mama uciekła z nimi z domu. Bała się, że ojciec zrobi im krzywdę, kiedy dowie się o ich chłopakach. - Były śliczne, mądre, zawsze dobrze się uczyły. Ale ojciec nie mógł znieść, że żyją jak Amerykanki - opowiada Gartrell.