http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Europa wciąż na ziemi

Bartosz T. Wieliński, jap, lez
2010-04-20, ostatnia aktualizacja 2010-04-20 00:56

Jest gorzej niż po zamachach 11 września gdy w USA samoloty uziemiono na trzy dni. Wulkan przetrącił kręgosłup branży lotniczej na całym świecie - mówi Giovanni Bisignani, szef Międzynarodowego Stowarzyszenia Przewoźników Lotniczych IATA

Samoloty Lufthansy na zamkniętym lotnisku we Frankfurcie
Fot. JOHANNES EISELE REUTERS
Samoloty Lufthansy na zamkniętym lotnisku we Frankfurcie
Od kiedy pięć dni temu z powodu chmury wulkanicznego pyłu, który może być groźny dla silników odrzutowców władze zamknęły niebo nad większością krajów Europy liczba odwołanych lotów przekroczyła już 63 tys. Anulowano też przeszło 7 mln biletów. Do wczoraj straty linii lotniczych sięgnęły miliarda dolarów i mówi się, że niektórzy przewoźnicy są bliscy ogłoszenia bankructwa. Nad przepaścią stoją europejskie biura podróży i firmy kurierskie.

Wielkie problemy ma przemysł, bo znaczną część światowego handlu transportuje się drogą powietrzną. Np. niemiecki koncern BMW części do silników sprowadzał z USA właśnie samolotami. - Ten chaos może opóźnić wychodzenie europejskiej gospodarki z kryzysu - mówią eksperci.

W portach lotniczych na całym świecie na powrót do domu od kilku dni czeka 750 tys. pasażerów w tym 100 tys. Niemców i 150 tys. Brytyjczyków.

Niemcy mimo zakazu lotów wysłali po swoich kilkadziesiąt samolotów Lufthansy, które dostały zgodę władz w Berlinie na loty do USA i Azji. Londyn szykuje okręty wojenne - w gotowości jest m.in. lotniskowiec "Ark Royal". Mówi się, że ten ogromny okręt ma popłynąć do Hiszpanii, gdzie utkwiło tysiące Brytyjczyków.

W całej Europie trzeba było też odwołać kilkadziesiąt operacji przeszczepów, bo nie ma jak przewieźć organów. W Chinach utknęły zespoły Formuły 1.

Prognozy nie dają nadziei, że chmura dziś się rozwieje. Met Office, główny brytyjski ośrodek meteorologiczny podaje, że wulkan Eyjafjöll nieco się uspokoił i nie wyrzuca już takiej ilości popiołu jak kilka dni temu. Ale wiatr ciągle zwiewa pył w kierunku Europy.

Zrozpaczeni szefowie towarzystw lotniczych oskarżali wczoraj rządy o to, że pochopnie uziemiają samoloty. - Należy jeszcze raz przemyśleć decyzję o zamknięciu nieba nad Niemcami - żądał szef Lufthansy Wolfgang Mayrhuber.

Prezesi m.in. KLM i British Airways wsiedli do samolotów i wzbili się w powietrze, by udowodnić, że pył wulkaniczny nie zagraża silnikom. Próbne loty wypadły wprawdzie pomyślnie, ale władz lotniczych nie przekonały. Niemiecki minister transportu Peter Ramsauer zarzucił liniom, że dla zysku są gotowe narażać życie pasażerów.

Wczoraj wieczorem ministrowie transportu państw unijnych podzielili niebo nad Europa na trzy strefy: zamkniętą, "niepewną" i czystą.. W pierwszej, najbardziej zapylonej, utrzymano bezwzględny zakaz lotów, w strefie "niepewnej" - z umiarkowaną ilością pyłu - o lotach będą decydować władze krajowe, a w "czystej" wszelkie zakazy zniesiono. Holendrzy już wczoraj w nocy wypuścili samoloty do Nowego Jorku, Dubaju i Szanghaju. Szacuje się, że dziś odbędzie się 40-45 proc. lotów planowanych lotów.

W poniedziałek Polska Agencja Żeglugi Powietrznej na krótko otworzyła niebo nad wschodnią Polską, by zaraz potem je zamknąć. Wczoraj wieczorem jedynym otwartym lotniskiem był Rzeszów. Ale według meteorologów w nocy z poniedziałku na wtorek chmura szczelnie przykryje obszar Polski.

Uziemieni pasażerowie nie mogą liczyć na odszkodowania od linii lotniczych, bo odwołanie lotów jest wynikiem siły wyższej. Przysługuje im jedynie zwrot pieniędzy za bilety. Przewoźnicy muszą zaoferować pasażerom zmianę rezerwacji, zapewnić posiłki, a w razie potrzeby nocleg

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':