http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Holenderska trawka tylko dla Holendrów?

Tomasz Bielecki, Bruksela
2010-07-17, ostatnia aktualizacja 2010-07-17 10:15

Fot. PETER DEJONG AP

Holendrzy nie muszą już sprzedawać marihuany obcokrajowcom, którzy masowo ściągają do ich coffeeshopów przy granicy z Belgią i Francją. - Unijne reguły wspólnego rynku nie dotyczą narkotyków - orzekli prawnicy z unijnego Trybunału Sprawiedliwości.

Holandia coraz gorzej znosi status jedynej "liberalnej wyspy" w Europie, gdzie już od 1976 r. można legalnie kupować niewielkie ilości marihuany (do 5 gr na dzień). Choć liczba młodych ludzi zażywających miękkie narkotyki jest tam znacznie niższa niż w Wlk. Brytanii lub Hiszpanii, co Holendrzy uznają za potwierdzenie argumentów o nieszkodliwości handlu niewielkimi ilościami trawki, to mają coraz mniej cierpliwości wobec hord Belgów, Francuzów i - w mniejszym stopniu Niemców - ściągających do przygranicznych coffeeshopów .

- Narkotykowi turyści zmieniali nasze miasto w bagno. Kupowali trawkę, chlali i brudzili. Dziękuję za takie swobody obywatelskie - tłumaczył Michel Marijen, burmistrz miasteczka Roosendaal w holenderskiej Brabancji, kiedy przed kilkoma miesiącami podbierał licencje wszystkim sklepikom z marihuaną na swoim terenie. Mieszkańcom wyjaśnił, że jeśli sami chcą popalić, to niech jadą na zakupy do Amsterdamu. Nie buntowali się, bo prawie wszystkim w Roosendaal zależało na odzyskaniu atmosfery cichej i zapomnianej przez świat brabanckiej prowincji.

Innego - choć do wczoraj wielu wydawało się, że prawnie wątpliwego sposobu - chwyciły się władze Maastricht, które zaczęły utrudniać obcokrajowcom dostęp do coffeeshopów otwartych dla Holendrów, za co właściciel jednego ze sklepików podał magistrat do sądu konstytucyjnego . - To dyskryminowanie obywateli Unii Europejskiej, która gwarantuje swobodę przemieszczania się, osiedlania i korzystania z lokalnych praw - mówi Marc Josemans, szef Stowarzyszenia Właścicieli Coffeeshopów w Maastricht.

Jednak Yves Bot, rzecznik generalny unijnego Trybunału Sprawiedliwości, którego holenderscy sędziowie poprosili o wydanie oficjalnej opinii, orzekł przedwczoraj, że o ile handel narkotykami przez przemysł farmaceutyczny podlega rygorom wspólnego rynku, to władze Holandii mają prawo selekcjonować klientów coffeeshopów. - Prawo UE zezwala państwom członkowskim, które są odpowiedzialne za utrzymanie na ich terytorium porządku publicznego, do określenia koniecznych w tym celu środków - ogłosił Bot.

I choć jego opinia ma status niższy od oficjalnego werdyktu trybunału, to zapewne wystarczy holenderskiemu wymiarowi sprawiedliwości do odrzucenia pretensji Stowarzyszenia Właścicieli Coffeeshopów. To może zamknąć osobom spoza Holandii drzwi przynajmniej do części sklepików nawet w Amsterdamie.

Marihuanowy biznes w Holandii wart jest ok. 2 mld euro rocznie. Ograniczanie dostępu obcokrajowców do sklepików z trawką to nie tylko problem setek tysięcy mocno rozrywkowych turystów, lecz także jest to skutek zbyt dużego popytu - rosnącego podziemia przestępczego. Produkcja marihuany pozostaje bowiem nielegalna, a właścicieli coffeeshopów do niedawna bardzo rzadko pytani, skąd biorą towar.

- To sprzeczność, która kiedyś przy dość niewielkiej liczbie klientów coffeeshopów nie przynosiła katastrofalnych skutków. Jednak teraz mamy dramat - mówi holenderska policja. Znakiem zmieniających się czasów był niedawny proces właściciela gigantycznego coffeeshopu Checkpoint w Terneuzen, którego w marcu skazano na 10 mln euro kary za nielegalne sprowadzanie miękkich narkotyków, które sprzedawał klientom (głównie Belgom) w ilościach kilkakrotnie większych od dozwolonych 5 gramów.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 16 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Whitney Houston nie żyje

Mariah Carey, Alicia Keys, Rihanna, Justin Bieber - największe gwiazdy muzyki mówią dziś i piszą, że Whitney Houston była dla nich wzorem i inspiracją