Sean Brady przed 35 laty uczestniczył w dwóch kościelnych przesłuchaniach dwojga dzieci, które opowiadały o molestowaniu seksualnym przez ks. Brendana Smytha. Brady, który był wówczas zwykłym księdzem diecezjalnym, poprosił dzieci o złożenie uroczystej przysięgi milczenia, czyli zobowiązanie się, że nie będą mówiły o swych zarzutach poza procesem kościelnym.
Obecny prymas Irlandii, który jest z wykształcenia specjalistą prawa kanonicznego, postąpił wówczas zgodnie z regułami stosowanymi w Kościele irlandzkim, a materiały z przesłuchań przekazał swemu biskupowi.
Dziś jednak wiadomo, że przysięgi milczenia pozwalały przełożonym nawet przez kilka dekad kryć przestępstwa podwładnych. Przed swym aresztowaniem w latach 90. ks. Smyth gwałcił dziewczęta i chłopców w Irlandii, Szkocji i w USA.
- W tych dniach powrócił do mnie bolesny epizod z przeszłości. Przepraszam was z całego serca. Wybaczcie, że was zawiodłem - mówił wczoraj kard. Brady podczas kazania w katedrze w Armagh.
Wielu Irlandczyków domaga się dymisji kard. Brady'ego. Prymas Irlandii enigmatycznie mówił wczoraj, że "nie jest pewien, co mu przyniesie przyszłość". Niedawno zapewniał, że ustąpi tylko wtedy, jeśli poprosi go o to osobiście
papież Benedykt XVI.
Irlandzki Kościół pomagał w przygotowaniu dwóch druzgocących raportów na temat pedofilskich przestępstw duchownych. Pierwszy dotyczył zakonnych ośrodków wychowawczych i szkół, drugi - księży diecezjalnych w Dublinie. Sprawa kard. Brady'ego, który w latach 70. pracował poza Dublinem, wzmocniła apele na rzecz pełnego rozliczenia się z przeszłości także przez inne diecezje.
Benedykt XVI ogłosił wczoraj, że w najbliższy piątek wystosuje do Irlandczyków zapowiadany od grudnia list pasterski. - Moją nadzieją jest, że pomoże on w procesie skruchy, uzdrowienia i odnowy - mówił wczoraj papież.
Sęk w tym, że na wyrazistą reakcję Benedykta XVI czekają już nie tylko Irlandczycy, ale też Niemcy, Austriacy, Holendrzy i Szwajcarzy, gdzie media od stycznia odkrywają kolejne kościelne skandale pedofilskie. Wprawdzie ogromną zasługą
papieża jest jego decyzja, by jawnie i surowo rozliczać dawne grzechy, to zwłaszcza jego rodakom coraz bardziej brakuje głośnego potępienia, przeprosin czy gestu pokuty ze strony Benedykta XVI.
Część watykanistów tłumaczy to jego niechęcią do spektakularnych gestów oraz słabym wyczuciem współczesnych mediów, którymi papież nie potrafi posłużyć się jak jego poprzednik. Inni spekulują, że Watykan pracuje nad radykalnym zaostrzeniem procedur karnych wobec księży pedofilów oraz znacznym wzmocnieniem selekcji kandydatów na księży w seminariach. Benedykt XVI ma uznawać tę nową instrukcję za swą najstosowniejszą odpowiedź na falę skandali pedofilskich.