Felieton nie dotyczył afery hazardowej, lecz inwestycji w Sudetach. Zwracałem uwagę, że zamiast oburzać się na biznesmena, który zabiega o swój interes, trzeba oburzać się na nieprzyjazne dla przedsiębiorców przepisy prawa, które uniemożliwiają legalną działalność.
Redaktor "Super Expressu" znany był dotychczas jako ekspert od majtek Dody. Zresztą kiepski, gdyż zdaniem sądu błędnie ocenił ich stan, a właściwie ich brak podczas występu piosenkarki.
Specjalista od majtek najwyraźniej mojego felietonu nie zrozumiał, ale też nie musiał. Nikt nie oczekuje od tabloidu, że będzie zajmował się sprawami poważnymi. Dlaczego tym razem zrobił wyjątek? Zapewne nie ma to żadnego związku z faktem, że właścicielem wydawcy SE jest potentat w branży hazardowej, konkurent Sobiesiaka. Panie Jastrzębowski, niech pan wróci do majtek, tylko tym razem niech pan uważniej się przygląda.