Wybór nie jest zaskoczeniem. Od kilku tygodni, to znaczy od pojawienia się informacji, że Jan Krzysztof Bielecki opuści stanowisko prezesa, Kornasiewicz była wymieniana jako prawdopodobna kandydatka na nowego prezesa.
W świecie finansów jest osobą doskonale znaną. Z wykształcenia ekonomistka z dyplomem biegłego rewidenta. Była posłanką na Sejm kontraktowy - z listy ZSL. Przez blisko dziesięć lat pełniła funkcję prezesa banku inwestycyjnego CA IB
Polska. Była też członkiem zarządu CA IB Corporate Finance GmbH, w którym odpowiadała za rynki kapitałowe w krajach Europy Środkowej i Wschodniej. Opinia publiczna zna ją przede wszystkim jako byłą wiceminister skarbu państwa w rządzie Jerzego Buzka, którą to funkcję sprawowała w latach 1997-2000. Był to okres intensywnej
prywatyzacji. Alicja Kornasiewicz negocjowała między innymi największą w historii Polski
prywatyzację - spółki TP SA, a także sprzedaż inwestorom zagranicznym dwu dużych banków - BPH i Pekao SA. Po latach ich właściciele połączyli się: niemiecka grupa HVB, która wcześniej połknęła Bank
Austria Creditanstalt, została przejęta przez włoską Unicredit, a w konsekwencji Pekao SA przejęło część BPH.
Kornasiewicz nie mogła w 1999 r. - gdy sprzedawała banki - tych zmian przewidzieć. Dlatego zarzuty wobec niej, że została prezesem banku, który kiedyś sprywatyzowała, nie są zasadne.
Wielokrotnie była bohaterką prasy kolorowej i tabloidów. Gazety opisywały m.in. innymi, jak na obronie jej
pracy doktorskiej - w 2003 r. - pojawił się Jan Kulczyk, któremu wcześniej sprzedała pakiet akcji TP SA. Biznesmen zaprosił ją na imprezę organizowaną w poznańskim Starym Browarze należącym do żony Kulczyka. Okazało się, że "przypadkowo" Kornasiewicz była milionowym klientem, co uhonorowano kwiatami i symbolicznym bonem na zakupy. Zaskoczona Kornasiewicz zbyt późno pojęła, że została wykorzystana przez PR Kulczyka.