http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

PiS stoi w miejscu

Witold Gadomski
2009-11-22, ostatnia aktualizacja 2009-11-22 16:02

Prawo i Sprawiedliwość od dawna zapowiadało powołanie zespołu przygotowującego program dla przyszłego rządu. Oficjalna inauguracja przeciągała się, a z szeregów PiS dochodziły informacje, że wielu ekspertów gotowych jest pracować dla partii, ale anonimowo.

Witold Gadomski
fot. AG
Witold Gadomski
Obawiają się bowiem w swych środowiskach ostracyzmu. Jeżeli rzeczywiście takie wypadki miały miejsce, stawia to w złym świetle partię braci Kaczyńskich. Oznaczałoby to, że opiniotwórcze kręgi uważają współpracę z PiS-em za czyn kompromitujący. Partia miała też problem z nazwaniem swego zespołu. Nazywano go "pre-rządem", a nieoficjalnie gabinetem cieni, lecz Kaczyński obie nazwy uznał za niefortunne.

Wreszcie dowiedzieliśmy się, że grupa, przygotowująca program przyszłego rządu PiS nazywa się "Zespołem Pracy Państwowej", a Jarosław Kaczyński i członkowie zespołu przedstawili efekty jego prac.

Nie są oszałamiające. Każdy członek zespołu miał co prawda tylko minutę na prezentację, ale niewiele z nich wynikało. Nie to, by nie było w nich konkretów.

Dowiedzieliśmy się na przykład, że PiS planuje budowę w Polsce lotniska międzykontynentalnego, nie zgodzi się na unijny program ekologiczny i klimatyczny, zlikwiduje gimnazja, wymusi na Unii dopłaty bezpośrednie dla rolników na poziomie takim jak w Europie Zachodniej, wstrzyma narastanie długu publicznego przy pomocy specjalnej kotwicy, będzie inwestował w komunikację miejską. Każda z tych propozycji jest ciekawa, a niektóre godne poparcia, tylko że politycy PiS nie mówią, jakimi środkami i kosztami chcą je zrealizować.

Ot choćby - dlaczego w ciągu dwóch lat rządu PiS nie udało się wywalczyć wyższych dopłat bezpośrednich dla rolnictwa, zmienić podejście Unii do pakietu klimatycznego (rząd PO musiał odkręcać wcześniejsze uzgodnienia, zaakceptowane bez sprzeciwu przez Jarosława Kaczyńskiego), dlaczego wówczas rząd nie zaproponował budowy wielkiego lotniska (o ile jest w ogóle potrzebne), nie przywrócił poprzedniej struktury szkół średnich? Pewnie dlatego, że nie mógł, nie potrafił lub nie uznawał wówczas tych celów za ważne. Dziś propozycje, zgłaszane przez polityków PiS brzmią trochę księżycowo.

W wielu miejscach program PiS-u jest zbiorem pobożnych życzeń. Przywrócenie równowagi w finansach publicznych wymaga reformy systemu socjalnego i emerytalnego. Powiedzmy wprost - jeśli nie chcemy się zadłużać, wydatki państwa muszą zostać ograniczone. Ale tego politycy PiS nie mówią. Przeciwnie - proponują większe wydatki, a jednocześnie obiecują redukcje podatków. Wiara w to, że uda się zwiększyć dochody państwa dzięki mitycznej reformie służb skarbowych (dlaczego nie przeprowadzono jej za rządów PiS?) do czysta demagogia.

Mimo wszystko PiS-owi należy się plus za spokojny przekaz. Prezes partii i inni politycy unikali agresywnego języka, najwyraźniej świadomi, że ten wyborcom się nie podoba. To jednak trochę za mało, by zyskać nowych zwolenników. Żelazny elektorat - około 25 proc. - przy PiS-ie pozostanie, ale to za nie wystarczy, by wrócić do władzy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 25 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    49 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

We wtorek z ''Gazetą'':

  • Palce Lizać
  • Grube dzieci. Tabela
  • Ubezwłasnowolnienie. Poradnik, cz. 1