Czekamy na Wasze listy. Napisz: pytanieokryzys@gazeta.pl
>
Zwycięzcy i przegrani gospodarczego kryzysu
Alan Greenspan, wieloletni szef Fed - Czy zauważył pan, że pana widzenie świata i ideologia nie były słuszne i konstruktywne? - zapytał Alana Greenspana Henry A. Waxman podczas przesłuchania w Izbie Reprezentantów 23 października 2008. Waxman, przewodniczący komisji do spraw nadzoru i rządowych reform, zasiada na Kapitolu od 1975 roku i nieraz już ścierał się z byłym szefem Fed. Gdyby tak bezceremonialne pytanie zadał kilka lat wcześniej, naraziłby się na sarkastyczną ripostę. Tym razem przed komisją stał nie dawny "czarodziej", ale człowiek oskarżany o stworzenie warunków dla światowego kryzysu finansowego.
- Dokładnie tak - odpowiedział Greenspan na zaczepkę Waxmana. - Jestem zszokowany, gdyż przez czterdzieści lat lub więcej żyłem w przekonaniu, że to działa wyjątkowo dobrze. Rezerwa Federalna była najlepiej zorganizowaną instytucją na świecie. Jeżeli ci wszyscy wyjątkowo zdolni ludzie nie byli w stanie przewidzieć rozwoju tego krytycznego problemu, to musimy zadać sobie pytanie, dlaczego tak się stało. I odpowiedzieć - nie byliśmy wystarczająco bystrzy. Nie potrafiliśmy przewidzieć zawczasu biegu wypadków.
A wreszcie powiedział: - Popełniłem błąd, zakładając, że organizacje, których celem jest zysk, będą w największym stopniu zdolne chronić własnych udziałowców i ich kapitał.
Greenspan, zgłoszony przez prezydenta Reagana, został zatwierdzony na stanowisku prezesa Rezerwy Federalnej USA 3 sierpnia 1987 r. Gdy dwa miesiące później, 19 października 1987 r. przydarzył się na giełdzie krach przekraczający słynną zapaść z 1929 r., Greenspan wydał oświadczenie: "Rezerwa Federalna zgodnie z odpowiedzialnością, jaka na niej spoczywa, potwierdziła dziś swą gotowość do pełnienia funkcji źródła płynności dla wsparcia systemu gospodarczego i finansowego". I to wystarczyło - zaufanie na rynku wróciło, a po kilku dniach akcje zaczęły znów rosnąć. Tak narodziła się legenda Greenspana cudotwórcy, który potrafi rynek zaczarować samymi słowami.
Greenspan był przekonany, że bank centralny nie jest w stanie przeciwdziałać "bańkom spekulacyjnym". Może jedynie przystępować do akcji, gdy bańki już pękną.
W ostatnich latach urzędowania, które dobiegło końca w styczniu 2006 r., uważał, że w gospodarce USA istnieje ukryty mechanizm, który sprawia, że rozwija się ona szybciej, niż pokazują oficjalne statystyki, a inflacja utrzymuje się, wbrew oczekiwaniom, na niskim poziomie.
Fed zaczął ten mechanizm "smarować", pompując do gospodarki dodatkowe pieniądze. Stopy procentowe spadły do 1 proc. i na takim poziomie zostały przez kilka lat. Większość ekspertów jest zdania, że to był największy błąd "czarodzieja finansów". Tanie kredyty napompowały balon spekulacyjny do gargantuicznych rozmiarów, aż wreszcie pękł z hukiem, powodując olbrzymie zniszczenia na rynkach finansowych całego świata.
Richard Fuld 15 września 2008 r. bank Lehman Brothers, jeden z najstarszych i najbardziej znanych banków inwestycyjnych, złożył wniosek o ochronę przed wierzycielami, co umożliwia artykuł 11 amerykańskiego prawa upadłościowego. Dla rynków finansowych sprawa była jasna: Lehman Brothers zbankrutował. Kryzys finansowy, który tlił się od ponad roku, przeszedł w bardzo ostrą fazę.
Bankiem kierował Richard Fuld, jeden z najbardziej znanych menedżerów. Prezesem został w 1994 r. i zaczął od sukcesu. Bank wszedł na giełdę i uniezależnił się od kontroli American Express.
Fuld nie miał imponującego wykształcenia. Ukończył prowincjonalny Uniwersytet Colorado w Boulder, a potem wieczorowe
studia biznesowe na Uniwersytecie Nowego Jorku. Wielu sądzi, że wejście na szczyt zawdzięcza prezencji. Wysoki, wysportowany, o twardych rysach (nazywany był "gorylem"), w młodości pilot wojskowy. Wojskowy styl pozostał mu na zawsze. 11 września 2001 r. główna siedziba banku mieszcząca się w World Trade Center legła w gruzach. Fuld niczym generał dowodził ekipą ewakuującą biura, ryzykując własne życie.
Częściej ryzykował jednak pieniądze akcjonariuszy i klientów.
W maju 2007 r. zagrał o jeden raz za dużo. Wraz z wielką firmą deweloperską Tishman Speyer i Bank of America podpisał kontrakt na sfinansowanie budowy luksusowych osiedli w wielkich miastach amerykańskich. Kilka miesięcy wcześniej wielki globalny bank HSBC ujawnił, że poniósł duże straty na ryzykownych kredytach hipotecznych. To był sygnał, że hossa na rynku
nieruchomości trwa zbyt długo, a wkrótce zaczną się spadki. Fuld postąpił jak przysłowiowy ostatni frajer, który kupuje akcje, gdy stoją absurdalnie wysoko. Zainwestował w projekt 15 mld dol., gdy kapitał banku wynosił zaledwie 20 mld.
Bernard Lawrence Madoff 11 grudnia 2008 roku funkcjonariusze FBI aresztowali Bernarda Lawrence'a Madoffa, legendarnego inwestora, właściciela firmy Bernard L. Madoff Investment Securities i prezesa rady dyrektorów elektronicznej giełdy NASDAQ. Swój luksusowy apartament na Manhattanie zamienił na więzienną celę, w której spędzi resztę życia. W czerwcu został skazany na 150 lat więzienia za defraudację 50 mld dolarów, prawdopodobnie największą w historii.
To był morderczy cios dla świata finansów, nie tylko dlatego, że Madoff zdefraudował lub stracił dziesiątki miliardów dolarów powierzonych mu przez szacowne banki, fundusze i fundacje oraz prywatnych, przebogatych inwestorów. Okazało się, że system kontroli firm finansowych jest dziurawy, a skuteczność sławnej Securities and Exchange Commision (SEC), czyli amerykańskiej komisji nadzorującej obrót papierami wartościowymi, mocno przereklamowana. Najgorsze zaś jest to, że dziesiątki bogatych inwestorów, finansistów i filantropów, którzy swe pieniądze powierzyli rzekomemu geniuszowi finansów, wyszło na durniów. Czują się dziś jak Horodniczy z komedii Mikołaja Gogola "Rewizor", który z rozpaczą pyta: "Z kogo się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie".