http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sensacja, nic się nie wydarzyło!

Witold Gadomski
2012-01-21, ostatnia aktualizacja 2012-01-21 11:57

Tytuł felietonu jest przewrotny, bo przecież zawsze coś się dzieje.

Witold Gadomski
fot. AG
Witold Gadomski
Wprawdzie nie wybuchła wojna, nie zbankrutował od wczoraj żaden kraj (w każdym razie nic o tym nie słyszałem), żaden polityk nie został aresztowany za korupcję, ani nawet sfotografowany in flagranti przez paparazzich, ale dziennikarze dwoją się i troją, by zainteresować czytelników. Jeżeli nie sensacjami, to przynajmniej sensacyjnymi tezami.

"Ropa z łupków doprowadzi Rosję do upadku" - wieszczy "Gazeta Polska Codziennie". "Eksploatacja łupków do dla Moskwy utrata rynków zbytu, ograniczenie eksportu, obniżka cen gazu i ropy, czyli utrata dziesiątków miliardów dolarów jeśli zmniejszą się wpływy z rosyjskiego eksportu, nie będzie z czego finansować zbrojeń. W rezultacie Moskwa utraci pozycję militarną i możliwość ekspansji. Łupki więc mogą bez jednego wystrzału pokonać rosyjskie imperium".

No proszę, jaka śmiała wizja i jaka żelazna logika. Na miejscu Putina już bym się pakował.

Wybitny publicysta tabloidowy Łukasz Warzecha nie stawia wprawdzie w "Fakcie" równie śmiałych hipotez, ale za to precyzyjnie wyjaśnia kulisy wydarzeń politycznych. "Przemysł przykrywkowy to część rządu Donalda Tuska" - pisze. "Gdy walą się oficjalne bajeczki o przebiegu katastrofy smoleńskiej, na przedpole wypuszczono harcownika z Lublina, żeby zapalił w Sejmie dżointa z marychy. A harcownik zapalił kadzidełko. Słabe, naciągane, a przede wszystkim szyte tak grubymi nićmi, że chyba już mało kogo przekonuje".

A niby kogo i do czego miało to kadzidełko przekonać? Niedawno Palikot twierdził, że kolejna odsłona awantury smoleńskiej została specjalnie przygotowana przez Tuska, by "przykryć' zamieszanie z ustawą refundacyjną. Warzecha twierdzi z kolei, że przykrywką są działania Palikota. Obie hipotezy równie prawdopodobne.

"Zabrali emerytom, pojechali na ferie" - donosi "Super Express", której motto brzmi" mówimy jak jest". Chodzi o to, że Senat nie przyjął poprawki opozycji, która proponowała wyższą rewaloryzację emerytur. Gazeta, która "mówi jak jest" zapomniała powiedzieć, kto i ile musiałby wyłożyć z własnej kieszeni, ba wyższą waloryzację. Może niech się po prostu zrzucą dziennikarze "SE" wraz z właścicielem spółki wydawniczej.

"Rzeczpospolita" poświęca aż trzy kolumny tekstu głosowi generała Błasika, który był lub nie był w kokpicie i wypowiedział kilka słów, względnie milczał. Tak wiele miejsca, poświęcone sprawie od tygodnia "trzepanej" we wszystkich mediach to dowód na to, że rzeczywiście nic się wczoraj ciekawego nie wydarzyło. "Nie wiadomo, czy gen Błasik przed katastrofą był w kokpicie Tupolewa. Na pewno nie ma na to twardych dowodów" - piszą Michał Majewski i Paweł Reszka. Ano nie ma. Jeszcze nigdy w historii tak wielu nie napisało tak wiele o tym, czego nie ma.

"Gazeta Wyborcza" podnosi (jak zwykle) na duchu fanów Unii Europejskiej, którzy po ostatnich wpadkach zaczynają wątpić w swoją drużynę. "Polska prawica przekonuje, że Donald Tusk nie był w stanie - choć obiecywał - zapewnić Polsce miejsca przy stole obrad unijnego paktu fiskalnego. Tymczasem spór o to jeszcze nie jest rozstrzygnięty" - pociesza Marcin Wojciechowski w tekście zatytułowanym "Europejskie wyprowadzanie kozy". "Od poniedziałku nad paktem fiskalnym pochylą się unijni ministrowie finansów oraz ministrowie d.s europejskich. Potem Szerpowie wskazani przez szefów rządów zredagują dokument na spotkanie na najwyższym szczeblu Rady Europejskiej. Pakt ma być gotowy do 30 stycznia ( ) Tak naprawdę gramy o co innego, by po powstaniu paktu fiskalnego nie wypaść na unijne peryferia. Na wyprowadzenie kozy zostało jeszcze 10 dni".

Wszystko wskazuje na to, że Polska, niezależnie od tego czy podpisze pakt fiskalny, czy nie, nie będzie dopuszczana do stołu obrad, gdyż "pakt" będzie kolejną odmianą strefy euro. Za 10 dni okaże się, kto ma rację. A koza nie ma tu nic do rzeczy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    20 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

We wtorek z ''Gazetą'':

  • Palce Lizać
  • Grube dzieci. Tabela
  • Ubezwłasnowolnienie. Poradnik, cz. 1