Andrej Babiš to oskarżany o defraudację funduszy unijnych biznesmen, były współpracownik SB, który traktuje państwo jak własne przedsiębiorstwo. Gdyby u nas proporcjonalnie do liczby obywateli tyle osób wyszło na ulice, byłby ich milion. To był największy protest od upadku czechosłowackiego komunizmu w listopadzie 1989 roku. Wśród manifestujących była też właścicielka sklepu ze wsi Kolovec Jana Filipová.

Premier Andrej Babiš powiedział to, co mówili komuniści 30 lat temu: ludzie zostali wynajęci i za protesty biorą pieniądze, bo to niemożliwe, by bez przerwy manifestować 16 godzin.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej