Sławek zamykał drzwi sypialni od środka i z trzęsącymi rękami czekał, aż Marysia się uspokoi. Ale czasem żona robiła trzy kroki w tył, brała rozpęd i waliła w drzwi z całej siły barkiem. Na takie sytuacje Sławek miał plan B. Szybko uskoczyć przed pierwszym ciosem, ominąć ją w futrynie i wybiec na klatkę.

Tabletki

Spodobała mu się. Postawna, zdecydowana i z charakterem. Nie używała własnego imienia, przedstawiła się „Arashi” – z japońskiego „burza”. Poznali się w 2008 roku na warsztacie chodzenia po rozżarzonych węglach.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej