1. Fragment książki Stasi Budzisz „Pokazucha. Na gruzińskich zasadach”

Pierwszy zaczepił ją ten starszy. Szedł za nią od stacji metra. Pytał o imię i czy ma ochotę bliżej go poznać. Nie zareagowała.

Potem zaczął ją obrażać. Odpowiedziała w podobnym tonie i przyspieszyła kroku. Była już blisko domu i posterunku policji. Potem dołączyło do niego dwóch chłopaków i dogonili ją. Zaciągnęli za biurowiec. Była północ. Nikt nie słyszał.

Pamięta każdą sekundę tej godziny. Pamięta, że bili i dusili.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej