Jacek Szczerba: Czy robienie kostiumów do „Piłsudskiego” (2019) Michała Rosy to nie było wejście drugi raz do tej samej rzeki, skoro pracowała pani już przy serialu „Marszałek Piłsudski” (2001) Andrzeja Trzosa-Rastawieckiego?

Magdalena Biedrzycka*: Nie, to są dwa różne światy. Serial był robiony skromnymi środkami, ale uważam, że jest świetny. Ma wartość poznawczą, mówi wiele rzeczy, o których wtedy, gdy był kręcony, nie wiedzieliśmy. Moja rodzina raczej nie była piłsudczykowska.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej