Drżałem w wyczekiwaniu, ponieważ przeczuwałem, że będzie to film wybitny – w najwyższym podnieceniu wyczekuję jedynie filmów wybitnych oraz beznadziejnych. Filmy dobre, a nawet bardzo dobre, podobnie jak filmy słabe, a nawet bardzo słabe ekscytują mnie w stopniu umiarkowanym, zwierzęcy pociąg budzi się we mnie wyłącznie do arcydzieł i kompletnych knotów.

Owszem, czekałem, aż będzie mi dane zobaczyć Zawieruchę w filmie Tarantino, przyznaję jednak, iż bardziej wyczekiwałem, aż ujrzę duet Leonardo DiCaprio – Brad Pitt, bo intuicja mi mówiła, że będzie to duet roku, a może dekady.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej