Tak sobie myślę, czy to nie pycha taki pomysł, że pan zechce poznać moją historię? Spróbuję, tak czy siak.

Jestem bardzo szczęśliwą kobietą. Szczęśliwą i spełnioną. Mam fajną pracę, garstkę fantastycznych przyjaciół, spore grono dobrych znajomych, dwoje cudownych dzieci i najważniejsze – kochanego i kochającego męża. Czyli mam dużo miłości. Czyli najważniejsze.

I klęczę w kościele. Mówił pan w wywiadzie, że pan tego nie rozumie. Że to się kojarzy z brakiem wolności. A ja właśnie przed wolnością padam na kolana.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej