Równe. Na stacji wita nas Walentyna Romaniuk, dziennikarka radia Swoboda. Jest koło pięćdziesiątki, mówi szybko, rozumiemy co trzecie słowo.

Ustalamy, że następnego dnia pojedziemy razem na wieś. – Tam jes sestra Anny, Olha, wona stareńka duże, ale wse rozumieje – opowiada nam Walentyna.

– Tut jes orhanizacjia, taki kozaky. Jak my szukały Walentynowicz, to widnych takyj odyn istoryk, po mami buw, ale win nedawno pomer – trajkocze Walentyna.

Co kozacy mają wspólnego z Anną Walentynowicz?

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej