– Pracuję jako zastępca dyrektora, więc nie do końca mam wakacje – mówi Patrycja Socha, nauczycielka polskiego w podstawówce. – Mamy oddziały sportowe, więc już teraz rezerwujemy tory na basenie na przyszły rok i pod to układamy plan lekcji.

Dlaczego szkoła? Może dlatego, że mama jest nauczycielką. Na studiach polonistycznych chciałam iść na specjalizację artystyczno-literacką. Jednak nauczycielska też siedziała mi w głowie i w końcu zdecydowałam się na obie. Jak zaczęłam praktyki w szkole, okazało się, że wychodzę stamtąd uskrzydlona.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej