Opiekunka w poznańskim żłobku: – Skwar zaczyna się o 11. W sypialni i bawialni są cienkie, jasne żaluzje. Taka osłona nic nie daje, bo okna się nagrzewają i szyby jak kaloryfery oddają ciepło. W bawialni i sypialni jest 36 stopni. Jak dzieci śpią, z ich główek leją się strużki potu. Nie, rodzicom to nie przeszkadza, że po południu odbierają mokre od potu dzieci. W mieszkaniach też jest różnie.

– Macie jakieś metody schładzania temperatury?

– Najchłodniej jest w brudowniku.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej