Europejski dziennikarz, prawdziwy humanista, na początku lat 60. ubiegłego wieku leży na piaszczystym brzegu rzeki Kongo i duma nad pychą, okrucieństwem i szaleństwem białego człowieka w sercu Czarnej Afryki. Nie przypadkiem Joseph Conrad „Jądro ciemności” zlokalizował w dżunglach XIX-wiecznego Konga; kapitan Marlow płynął do stacji handlowej Kurtza tą samą rzeką Kongo, nad którą w zadumie leży na leżaku biały humanista. W drugiej połowie XIX wieku Kongo stało się prywatną kolonią króla Belgów Leopolda II.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej