W sobotni wieczór 3 sierpnia stałem przed sceną Off Festivalu w Katowicach i słuchałem zespołu Dezerter śpiewającego: „Gdzieś daleko stąd ludzie boją się wychodzić na ulice, by powiedzieć Nie!. Gdzie to jest?”. Słuchałem i drżałem, choć nie było to drżenie sentymentalne, było to drżenie spowodowane konstatacją, że punkowe piosenki sprzed 35 lat brzmią porażająco aktualnie.

Dziesięć lat temu, pięć lat temu, może jeszcze trzy lata temu słuchałbym Dezertera, pochlipując z nostalgii za młodością spędzoną na punkowych koncertach i maltretowaniu magnetofonu Kasprzak oraz kaset firmy Stilon Gorzów, dziś słuchałem starców, w których więcej było młodzieńczej wściekłości niż we wszystkich młodych polskich zespołach, jakie nie tylko na Off Festiwalu widziałem, ale jakich przyszło mi słuchać w ostatnich latach.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej