Rozmowa z Mateuszem Zawiszą, weterynarzem z Tarnowa

Jestem raczej małomówny. Na nic w życiu nie narzekam. Mam świetną żonę. Jest przebojowa, niezwykła. Dużo podróżuje, bo zawodowo zajmuje się śpiewaniem. Tuż po ślubie ciężko zachorowała. Walczyliśmy i daliśmy radę. Trochę spraw pod wpływem tego doświadczenia przewartościowałem. Jedna rzecz się nie zmieniła. Właściwie cały czas pracuję.

Właśnie otworzyłem z dwojgiem wspólników nową lecznicę. Mamy nocne dyżury. Czy śpię?

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej